Jedna decyzja ministerstwa zdrowia uderzyła po kieszeni 15 tys. pacjentów po przeszczepie. Pod koniec kwietnia ministerstwo przedstawiło nową listę leków refundowanych. Ceny leków immunosupresyjnych w ciągu jednego dnia wzrosły nawet o kilkaset procent. Pacjenci zażywający Ceglar, CellCept, Myfortic czy Valcyte zamiast płacić od 3,20 zł do 91 zł za opakowanie, teraz płacą od 67 zł nawet ... do 1300 zł.

25-letnia Malwina Leszczyk spod Wrocławia na nową nerkę czekała 3 lata. Gdy w kwietniu jechała na operację do szpitala przy ul. Borowskiej, jej lek kosztował 3,20 zł za opakowanie. Gdy wychodziła ze szpitala, to samo opakowanie kosztowało już 67,79 zł. - Nie poradziłabym sobie, gdyby nie pomoc moich rodziców. Podwyżki są olbrzymie. Nie wiem, co zrobią ludzie starsi czy samotne matki wychowujące dziecko po przeszczepie - zastanawia się 25-latka.

Cała renta pójdzie na leki?

Wątpliwości, że będzie ciężko nie ma też Eugeniusz Rydel, wiceprezes Stowarzyszenia Życie po Przeszczepie. - Większość z nas to renciści i nie będzie nas po prostu stać na te leki. Praktycznie wszystko pójdzie na leczenie - przyznaje pan Eugeniusz, który jest 11 lat po przeszczepie wątroby i zażywa CellCept. - Liczba przeszczepów w Polsce i tak jest bardzo niska, jesteśmy w ogonie Europy. Decyzja ministra z pewnością nie wpłynie pozytywnie na tą sytuację - uważa.

Ministerstwo zdrowia zaś tłumaczy, że zmiany w refundacji leków nie powodują zagrożenia dla pacjentów, a mechanizm obejmowania refundacją kolejnych odpowiedników sprzyja stałemu obniżaniu cen leków. - Dzięki temu NFZ ponosi coraz mniejsze koszty za refundację tak samo skutecznych preparatów i zyskuje możliwość finansowania terapii także w innych schorzeniach. Nowe leki, które weszły na listę jako pierwsze odpowiedniki, są tak samo skuteczne i bezpieczne - odpowiada nam Milena Kruszewska, rzecznik ministerstwa zdrowia.


_________________________________________________________________________________


_________________________________________________________________________________

Zamienniki nie dla każdego

Tomasz Samborski uczestnik piątkowego protestu pacjentów po przeszczepie pod Sejmem, nową nerkę otrzymał 15 lat temu. Zażywa Myfortic, który podrożał z 92 zł do 302 zł za opakowanie. - Lekarze stanowczo odradzili mi przyjmowanie zamienników i powiedzieli, że się pod tym nie podpiszą - oznajmia pan Tomasz i dodaje: - By zmienić lek, trzeba na 4-6 tygodni, położyć się do szpitala, aby sprawdzić, jak ten lek działa. Próby nie zawsze wypadaj pozytywnie, zwłaszcza u osób, które ponad 7 lat temu miały przeszczep.

Lekarze są zdania, że pacjenci nie powinni zamieniać leków w trakcie leczenia. - Znamy skutki uboczne leków immunosupresyjnych, tj. np. CellCept i wiemy już, jak sobie z rym radzić. Niestety nie mamy tej wiedzy w stosunku do leków generycznych. Substancja wypełniająca czy otoczka takiego leku może zawierać substancje, które wywołują niepożądane skutki. Nie wiemy jakie, bo po prostu nie znamy tych leków, gdyż nie było ich do tej pory na rynku. Nie wiemy więc, jak pacjenci będą reagować na takie leki - oświadcza docent Oktawia Mazanowska z Kliniki Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej we wrocławskim szpitalu przy Borowskiej i podkreśla, że generyki, które są proponowane w zastępstwie leków oryginalnych, nie są jeszcze powszechnie dostępne w aptekach. - W tym momencie pacjent staje również przed dylematem zaporowej ceny. Ludzie po przeszczepach nie kupują bowiem jednego pudełka leku, a kilka, by im starczyło na miesiąc lub dwa, a nawet trzy miesiące - zauważa doc. Mazanowska.

Tak podrożały leki immunosupresyjne dla pacjentów po przeszczepach:

Ceglar (60 tab.) - stara cena: 3,20 zł, nowa cena: 1057,82 zł,
Valcyte (60 tab.) - stara cena: 3,20 zł, nowa cena: 1327,15 zł,
Myfortic 360 mg (120 tab.) - stara cena: 91,83 zł, nowa cena: 302,11 zł,
Myfortic 180 mg (120 tab.) - stara cena: 53,76 zł, nowa cena: 158,89 zł,
CellCept 500 mg (50 tab.) - stara cena: 3,20 zł, nowa cena: 67,79 zł.

CZYTAJ TAKŻE: WŁAŚCICIELE APTEK NA PASKU WŁAŚCICIELI LOKALI

- Właściciele aptek będą na pasku właścicieli lokali i hurtowni - mówi Jakub Kulesza z Kukiz'15, komentując nowelizację ustawy farmaceutycznej.

Z tą opinią nie zgadza się Waldemar Buda z PiS. - Właściciel będzie chuchał i dmuchał, będzie mu obniżał czynsz, dlatego że będzie wiedział, że w tym miejscu przystosowanym do prowadzenia apteki nie może powstać inna nowa - powiedział.
Właściciele aptek, którzy nie są magistrami farmacji, alarmują, że choć teraz mogą je dalej prowadzić, to gdy zmienią lokal, taką możliwość stracą.