Najpiękniejsza Mama i Córka - wyjątkowy konkurs „Expressu” przez 20 lat sławił wdzięk mam i młodzieńczy urok ich córek. Każdy finał wypadał w okolicach terminu Dnia Matki.

Choć od ostatnich wyborów Najpiękniejszej Mamy i Córki „Expressu Ilustrowanego” minęło już sześć lat, nadal zdarza się, że telefonicznie, przez e-mail, czy Facebooka, jakaś pani dopytuje się o termin kolejnych eliminacji do tego niezwykłego konkursu, którego finał - gdyby odbywał się w tym roku - właśnie byśmy zapowiadali. Tradycją było bowiem, że korony najpiękniejszej parze wręczaliśmy zawsze około 26 maja, Dnia Matki, a wybór tego terminu był wpisany w ideę konkursu od samego jego zamysłu.

Wybory Najpiękniejszej Mamy i Córki były imprezą wyjątkową z wielu względów. Nie były kopią cudzego pomysłu, lecz autorskim projektem naszej redakcji, realizowanym przez dwadzieścia lat (z roczną przerwą) wyłącznie jej siłami. Były też jedynym konkursem piękności na świecie, w którego szranki stawały związane rodzinnymi więzami pary mam z córkami (choć w kilku edycjach regulamin dopuszczał również udział dziewcząt z teściowymi) - nigdy nie udało nam się znaleźć imprezy o podobnej formule. Niepospolity był również brak specjalnych wymagań wobec uczestniczek - jedynym ograniczeniem stawianym kandydatkom był wiek córek, które musiały mieć ukończone 16 lat. Dla mam nie było żadnych barier. Nie liczył się ani wiek, ani stan cywilny. Każdą mamę z córką spełniającą kryteria wiekowe witaliśmy więc z otwartymi ramionami. A one przybywały tłumnie. Ostrożne szacunki mówią, że do poprzedzających finały eliminacji, które były jedynym szczeblem do pokonania na drodze do konkursowej gali, w 19. edycjach wyborów stanęło ponad 1500 pań!

Początkowo uczestniczkami Najpiękniejszej Mamy i Córki były głównie mieszkanki aglomeracji łódzkiej (decydował zasięg terytorialny tytułu), lecz z biegiem lat coraz częściej do udziału w konkursie zgłaszały się pary z całego kraju, czy nawet z zagranicy - z Niemiec, a nawet z USA. Spora była w tym zasługa poczty pantoflowej, ale także ogólnopolskich tygodników i magazynów, które o oryginalnym konkursie w Łodzi chętnie pisały. Gdy nastała era internetu, a jeden z ostatnich konkursów objęła patronatem telewizja TVN, Najpiękniejsza Mama i Córka stała się już zdecydowanie konkursem ogólnopolskim.

Jest wiele teorii spekulujących o powodach, dla których co roku na eliminacje NMiC ściągały dziesiątki kobiet. Niektórzy wskazują, że wabikiem była nagroda. Co roku zwycięską parę nagradzaliśmy samochodem, zawsze czerwonym, bo ponoć to najbardziej „twarzowy” dla pań kolor. W pierwszych edycjach były to fiaty 126p, później daewoo, ople, chevrolety, skody, aż po ekskluzywnego fiata 500. My wolimy myśleć, że mamy z córkami przyciągała przygoda. Możliwość przeżycia wspólnie niecodziennego doświadczenia, stanięcia w świetle reflektorów, spełnienia pewnych marzeń, nieobcych wielu dziewczynkom. Dawaliśmy tę szansę: mamom - na powetowanie sobie młodzieńczych nieśmiałości, córkom - na zakosztowanie magii wybiegu pod okiem opiekuńczych mam. Jak się zresztą później okazywało, występ w konkursie był dla wielu dopiero pierwszym krokiem na wybiegu. Nasze uczestniczki regularnie zasilały szeregi kandydatek do konkursów Miss Polonia i Miss Polski, niektóre trafiły do telewizji (po obu stronach kamery), jedna z mam była twarzą kampanii reklamowej producenta agd.

O galach konkursów Najpiękniejszej Mamy i Córki można by napisać osobną rozprawę. Gościliśmy na najlepszych łódzkich scenach: Teatru Wielkiego, Teatru im. Stefana Jaracza, Teatru Nowego. Każdy finał był precyzyjnie przygotowanym widowiskiem, poprzedzonym kilkudniowymi przygotowaniami choreograficznymi - wyczerpującymi, lecz niezwykle ciepło wspominanymi przez uczestniczki. Prestiż finałowych gal podkreślały występy gwiazd estrady: The Animals, Heleny Vondráčkovej, a w czasach bliższych teraźniejszości: Artura Gadowskiego, Blue Café, czy Boney M. Koncerty prowadzili dla nas m.in. Przemysław Babiarz, Katarzyna Dowbor, Maciej i Mateusz Damięccy oraz Robert Janowski i Krzysztof Borkowski. I nawet w takiej gwiazdorskiej obsadzie najbardziej lśniły one: nasze mamy i córki.

Nigdy nie było złotej recepty na zdobycie tytułu najpiękniejszych. Mimo nazwy konkursu, decydowała o tym z reguły nie tylko uroda. Liczyła się zawsze inwencja w autoprezentacji, styl i naturalny wdzięk kandydatek, ale nade wszystko magia nierozerwalnych więzi scalających mamy z córkami w duety, które zachwycały ciepłem i wzajemną miłością.

Komu dane było zobaczyć łzy w oczach mam, gdy przed ogłoszeniem ostatecznego werdyktu finałowych gal córki wręczały im róże, ten nie będzie miał nigdy co do tego wątpliwości.

Czy „Express” wróci do organizowania konkursu? Nie jest to wykluczone.

KSW 39 KARTA WALK KSW 39 ONLINE STREAM
KSW 39 JAK OBEJRZEĆ ZA DARMO KSW 39
Magdalena Żuk najnowsze wiadomości