Olkusz. Agnieszka prosi: „Pomóżcie uratować moją mamę!”

    Olkusz. Agnieszka prosi: „Pomóżcie uratować moją mamę!”

    Zdjęcie autora materiału

    Katarzyna Ponikowska

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Danuta Sowula z córką Agnieszką Trzcionkowską
    1/9
    przejdź do galerii

    Danuta Sowula z córką Agnieszką Trzcionkowską ©Katarzyna Ponikowska

    Danuta Sowula z Olkusza cierpi na bardzo rzadką chorobę - MSA, czyli zanik wieloukładowy. Zdiagnozowano go u 416 osób na świecie. Nie da się jej wyleczyć, ale rehabilitacja może przedłużyć życie i zmniejszyć ból.
    - Mama coraz bardziej gaśnie, ale ja walczę o nią każdego dnia. Nie mam już nawet siły płakać - przyznaje Agnieszka Trzcionkowska z Olkusza. Kobieta od pięciu lat zajmuje się swoją chorą mamą - Danutą. - Kiedyś to ona mnie przewijała, woziła w wózku, karmiła, myła i czesała. Dziś role się odwróciły - ubolewa pani Agnieszka.

    Jeszcze pięć lat temu pani Danuta była pogodną 55-latką. Aktywną i niezależną.
    Pracowała w Starostwie Powiatowym w Olkuszu, zajmowała się domem i rodziną. Pewnego dnia nagle upadła. Potem coraz częściej miała zaburzenia koordynacji ruchowej. Do tego doszła spowolniona mowa i bóle w rdzeniu. Tak silne, że kobieta krzyczała z bólu.

    Początkowo podejrzewano stwardnienie rozsiane, guza mózgu, Parkinsona. Podawano mnóstwo leków, robiono badania, rezonansy, tomografy. Nikt nie był jednak w stanie postawić jednoznacznej diagnozy. Dopiero w styczniu tego roku okazało się, że to MSA, czyli zanik wieloukładowy, zwyrodnieniowa choroba ośrodkowego układu nerwowego polegająca na stopniowej degeneracji wszystkich układów ciała. Cierpi na nią tylko 416 osób na całym świecie. Niestety, nie ma na nią leku. Jakby tego było mało, w 2016 r. doszła jeszcze jedna choroba - chłoniak. Pani Danuta zdecydowała się na chemioterapię, mimo że ta pogłębiła MSA.

    Zobacz galerię

    Dzisiaj pani Danuta jest całkowicie zależna od córki. Sama nie jest w stanie usiąść, obrócić się. Trzęsą jej się ręce i ma bolesne przykurcze mięśniowe. Próbuje mówić, ale trudno ją zrozumieć. Często płacze, wciąż nie jest w stanie pogodzić się z tą sytuacją. - Od trzech tygodni mama bardzo źle się czuje - mówi pani Agnieszka, która podporządkowała chorej całe swoje życie. Zrezygnowała z pracy, zabrała mamę do siebie.

    - Mogę wyjść tylko do sklepu, bo mama potrzebuje ciągłej opieki - przyznaje nasza rozmówczyni. Stara się z nią regularnie ćwiczyć, ale to za mało. Potrzebna jest specjalistyczna rehabilitacja. Tylko ona może utrzymać chorą przy życiu, poprawić sprawność i choć trochę zmniejszyć ból.

    Pani Agnieszka nie ukrywa, że nie ma już pieniędzy. Wizyty u lekarzy, leki, pampersy - pochłonęły już całe oszczędności. Rodzina utrzymuje się tylko z jednej pensji - męża pani Agnieszki. - Przeżyliśmy horror. Mama jest wyczerpana fizycznie i psychicznie, mimo to chce walczyć dalej. Muszę jej pomóc za wszelką cenę - podkreśla Agnieszka Trzcionkowska.

    Na portalu: siepomaga.pl/danutasowula prowadzona jest zbiórka na rehabilitację i sprzęt pionizujący dla pani Danuty. Zebrano już prawie 44,5 tys. zł. Brakuje jeszcze 12,5 tys.




    Mówimy po krakosku (odc. 6). "Łapsztos?"

    Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, NaszeMiasto
    >>> Zobacz inne odcinki MÓWIMY PO KRAKOSKU

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama