Ważne
    Reforma szkolnictwa zawodowego: Uczniowie nie chcą do szkół...

    Reforma szkolnictwa zawodowego: Uczniowie nie chcą do szkół technicznych. Liceum łatwiej skończyć?

    Zdjęcie autora materiału

    Katarzyna Domagała-Szymonek

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Egzamin maturalny w porównaniu do egzaminów zawodowych jest dużo łatwiejszy - mówi Henryk Jurowicz, nauczyciel przedmiotów technicznych z ZSZ na 3 w

    Egzamin maturalny w porównaniu do egzaminów zawodowych jest dużo łatwiejszy - mówi Henryk Jurowicz, nauczyciel przedmiotów technicznych z ZSZ na 3 w Katowicach. ©Katarzyna Domagała-Szymonek

    Pomysłodawcy reformy szkolnictwa zawodowego zapominają o jednej istotnej sprawie. Potencjalnego pracodawcy nie interesuje jak będzie nazywała się szkoła, którą skończy młody człowiek. Ich interesuje, z jaką wiedzą i umiejętnościami praktycznymi ją zakończy - stwierdza Henryk Jurowicz, nauczyciel przedmiotów zawodowych z Zespołu Szkół Zawodowych nr 3 im. Adama Kocura w Katowicach - Janowie.
    Egzamin maturalny w porównaniu do egzaminów zawodowych jest dużo łatwiejszy - mówi Henryk Jurowicz, nauczyciel przedmiotów technicznych z ZSZ na 3 w

    Egzamin maturalny w porównaniu do egzaminów zawodowych jest dużo łatwiejszy - mówi Henryk Jurowicz, nauczyciel przedmiotów technicznych z ZSZ na 3 w Katowicach. ©Katarzyna Domagała-Szymonek

    Zamiast zasadniczej szkoły zawodowej nr 4 od września 2017 będziecie szkołą branżową I stopnia nr 4. Jak pan ocenia zmiany, jakie czekają na szkolnictwo zawodowe? Przysłużą się uczniom?

    Mam wrażenie, że to tylko i wyłącznie zmiana nazwy, za którą nie idą żadne konkrety. Cały czas pomysłodawcy reformy zapominają o jednej istotnej sprawie. Potencjalnego pracodawcy nie interesuje jak będzie nazywała się szkoła, którą skończy młody człowiek.
    Ich interesuje, z jaką wiedzą i umiejętnościami praktycznymi ją zakończy. Zapytają, jakie praktyczne zajęcia odbyły się w szkole, ile czasu uczniowie spędzili na warsztatach, czy mieli praktyki u konkretnego pracodawcy. Co do samej reformy, to jest niczym innym, jak tylko powrotem do tego, co już było. Jeszcze do niedawna uczniowie po zawodówce mogli uzupełniać wykształcenie w technikum uzupełniającym. Kilka lat temu zdecydowano o ich likwidacji. Teraz taką rolę ma pełnić szkoła branżowa II stopnia.

    Resort edukacji wielokrotnie zapewniał, że zmiany mają być nastawione na praktyczne nauczanie zawodu.

    Nie widzę tego. Kształcenie dualne, o którym jest tak głośno, nie jest żadną nowością. W naszej szkole od lat współpracujemy z konkretnymi firmami. Były lata, kiedy naszych uczniów wysyłaliśmy do dziesięciu różnych zakładów pracy, które do swojego zadania podchodziły bardzo poważnie. Ściśle kontrolowały, jaką wiedzę mają przekazać młodym ludziom. Co ważne, wywiązywały się z tego doskonale. Najlepsi uczniowie zaraz po szkole mieli szansę na zatrudnienie. My od zawsze myśleliśmy, że właśnie to jest nauczaniem dualnym. Ale według nowych definicji kształcenie dualne będzie miało miejsce, gdy uczeń będzie miał status pracownika młodocianego, czyli dwa dni będzie uczył się w szkole teorii, a trzy dni jest u pracodawcy w zakładzie pracy. Tam traktowany będzie jak szeregowy pracownik. Nie rozumiem tych zmian. Przecież szkoły, które chciały się rozwijać w pełni zdawały sobie sprawę z konieczności współpracy z pracodawcami. Tu nie trzeba wielkiej reformy.

    Największym problemem zawodówek jest brak chętnych do nauki. Młodzi wybierają technika lub licea. Jak zachęcić uczniów, aby chcieli uczyć się w tego typu szkole?

    Od wielu lat spotykam się z gimnazjalistami i rozmawiam o ich edukacyjnych wyborach. Zawsze słyszę to samo. Jaką szkołę wybierzesz? Liceum. Liceum. Liceum. Powiem wprost - trzeba zacząć od ograniczenia naboru do liceów ogólnokształcących. Nie może być tak, że jedno liceum każdego roku otwiera sześć czy siedem klas. Często uczą się w nich osoby, o których już na starcie wiemy, że w tego typu szkole zmarnują swoje umiejętności. Nie możemy się tego bać.

    Dlaczego wybierają licea?

    Bo liceum jest dużo łatwiej skończyć. Egzamin maturalny w porównaniu do egzaminów zawodowych jest dużo łatwiejszy.

    Jak technicznie miałoby wyglądać ograniczenie miejsc w liceach?

    W wielu krajach europejskich na pewnym etapie edukacyjnym ma miejsce pewnego rodzaju selekcja. Doradcy zawodowi oceniają, która grupa uczniów nadaje się do kształcenia ogólnego. Wyłapują też grupę uczniów, która takich predyspozycji nie ma. U nas taką rolę powinny pełnić wyniki egzaminu gimnazjalnego oraz egzaminu ósmoklasisty, który będzie wprowadzony w jego miejsce. Doradcy powinni szczegółowo je analizować i na tej podstawie kierować uczniów do liceów, techników czy zawodówek. Jeśli lepiej radzi sobie z przedmiotami humanistycznymi, to z pewnością lepszą drogą będzie dla niego liceum. Zaś jeśli więcej punktów otrzymał z przedmiotów ścisłych, to może warto zachęcić go do kontynuowania nauki w szkołach technicznych. A to, czy postawić na technikum, czy na branżówkę, uzależnić od liczby zdobytych punktów.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama