Ruda Śląska: Dni Amerykańskie w Hooverze ZDJĘCIA

    Ruda Śląska: Dni Amerykańskie w Hooverze ZDJĘCIA

    Zdjęcie autora materiału

    Magdalena Mikrut-Majeranek

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Ruda Śląska: Dni Amerykańskie w Hooverze ZDJĘCIA
    1/53
    przejdź do galerii

    ©Magdalena Mikrut-Majeranek

    Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 4 im. Herberta Clarka Hoovera po raz 11. zorganizował Dni Amerykańskie. Tematem przewodnim tegorocznej edycji wydarzenia był sport amerykański, stąd obecność m.in. gliwickiego zespołu futbolu amerykańskiego - Lions. Uroczystość uświetniła wizyta gościa specjalnego, Waltera Braunohlera, Konsula Generalnego USA.
    - Dni Amerykańskie to coroczne święto szkoły, które jest okazją do zacieśniania współpracy z Konsulatem Generalnym USA w Krakowie, daje także sposobność pogłębiania wiedzy o historii, kulturze i obyczajowości Stanów Zjednoczonych – mówi Józef Sarek, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 4.

    - W tym roku postanowiliśmy zorganizować podsumowanie Dni Amerykańskich w nieco innej formie, dlatego też wymyśliliśmy piknik, w którym udział wzięła także jednostka wojskowa, z którą nasza szkoła współpracuje. Są zawodnicy futbolu amerykańskiego, rugbyści, zapaśnicy ze Slavii. Dziś czeka nas także występ mażoretek - dodał dyrektor.

    - Kocham sport i cieszę się, że jestem tu z wami – podkreślił Walter Braunohler, Konsul Generalny USA, gość honorowy wydarzenia. – Tutaj czuje się, że „the sky is the limit” – powiedział. - To wspaniałe, że szkoła wybrała sport jako główny temat Dni Amerykańskich w tym roku – podkreślił konsul Braunholer. – Herbert Hoover kochał sport i odnosił duże sukcesy, przede wszystkim w baseballu, który uprawiał na uniwersytecie Stanforda. Prezydent zawsze popierał edukację sportową, bo wierzył, że to najlepsza forma pracy zespołowej i zdrowa konkurencja – dodał.

    Wśród zaproszonych gości był zespół - Lions. To pierwszy Klub futbolu amerykańskiego w Gliwicach. - Zostaliśmy zaproszeni przez szkolę "Hoovera", żeby zaprezentować futbol amerykański. Postaramy się im zapewnić jak najciekawsze atrakcje - zapowiadał we wtorek Michał Jagieła, prezes zarządu Gliwice Lions. - Drużyna istnieje już 10 lat. W Polsce jest niemal 100 drużyn futbolu amerykańskiego. Mamy tą przyjemność, że gramy w pierwszej klasie rozgrywkowej. Z roku na rok konkurencja rośnie w siłę - wyjaśnia Michał Jagieła. Kto jest największym przeciwnikiem drużyny? - Żadnej drużyny nie lekceważymy – mówi.

    - Trenujemy na Wilczym Gardle - mówi Mikołaj Arasimski, członek drużyny. Dodajmy, że Wilcze Gardło jest najmniejszą dzielnicą Gliwic. W jednym z gliwickich gimnazjów przy ul. Dariusza podjęto nawet próbę utworzenia klasy sportowej z futbolem amerykańskim, ale z uwagi na brak odpowiedniej liczby uczniów nie powiodło się. - Dopiero rozpoczyna się 11. sezon ligi, a nasza drużyna działa już 10 lat - dodaje Kuba, który także wziął udział w imprezie.

    W finale amerykańskiej imprezy uczestniczyli przedstawiciele policji, straży pożarnej, straży miejskiej oraz żołnierze z V Pułku Chemicznego w Tarnowskich Górach. Pojawiły się także wojskowe samochody, a każdy miał okazję spróbować swoich sił w strzelaniu do celu, czy biegach. Odbyły się też występy szkolnych zespołów cheerleaderek, a także pokazy rugbistów, zapaśników i baseballistów amerykańskich, czy symulacje Wojskowej Grupy Rekonstrukcyjnej oraz pokazy samoobrony.

    Zebrani mogli też podziwiać występ szkolnych mażoretek. Dziewczyny zachwycały w strojach stworzonych według własnego pomysłu. - Nasz zespół funkcjonuje dopiero rok. Dziś będziemy miały nasz artystyczny debiut -
    zdradza Adrianna, jedna z mażoretek. - W zespole znajdują się dziewczyny z wszystkich klas, począwszy od pierwszej, a skończywszy na trzeciej - dodaje Weronika Przybyła.

    Przypomnijmy, że wydarzenie organizowane jest przez rudzką szkołę od 2006 roku, kiedy to placówka przyjęła imię 31-go prezydenta Stanów Zjednoczonych – Herberta Clarka Hoovera. - Dni Amerykańskie to dla nas sposób na upamiętnienie naszego wybitnego patrona – mówi Józef Sarek. Warto dodać, że rudzka placówka jest jedną z dwu szkół europejskich noszących imię Prezydenta Hoovera. Druga znajduje się w Berlinie.

    Impreza stanowiła także formę promocji szkoły. Młodzież z "Hoovera" zadowolona jest ze swojej szkoły. - Wybrałem tę szkołę, ponieważ od dziecka interesuję się wojskiem. Tata i wujek byli żołnierzami, to już rodzinna tradycja - mówi Szymon Wojtaszczyk z klasy 3 a. - Uważam, że szkoła dobrze przygotowuje do zawodu. Oprócz zajęć teoretycznych, są i praktyczne. Co trzy tygodnie jeździmy do jednostki wojskowej w Tarnowskich Górach. To wszystko dzięki majorowi Arkadiuszowi Kustrze - dodaje Szymon i wspomina, że uczniowie uwielbiają pana majora. Początkowo prowadził zajęcia teoretyczne w Hooverze, a teraz zabiera swoich podopiecznych do jednostki. - Dzięki temu poznajemy życie żołnierzy "od kuchni" - mówi Szymon.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama