Pożar w Rajczy Nickulinie: rodzice dzieci byli pijani

    Pożar w Rajczy Nickulinie: rodzice dzieci byli pijani

    Jacek Drost , KLM

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    30-letni mężczyzna i 22-letnia kobieta usłyszeli właśnie prokuratorskie zarzuty
    W pożarze drewnianego domu w Rajczy Nickulinie zginęło dwóch chłopców w wieku 2 lat i 11 miesięcy

    W pożarze drewnianego domu w Rajczy Nickulinie zginęło dwóch chłopców w wieku 2 lat i 11 miesięcy ©Łukasz Klimaniec

    Rodzice dwóch chłopców, którzy przed kilkoma dniami zginęli w pożarze drewnianego domku w Rajczy Nickulinie na Żywiecczyźnie, byli nietrzeźwi - poinformował wczoraj prokurator Jacek Boda, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. Dodał, że rodzicom zostały już przestawione zarzuty.

    Tragiczna noc z piątku na sobotę



    Do pożaru doszło w nocy z 1 na 2 lipca. Ogień pojawił się prawdopodobnie pół godziny po północy. Drewniany domek, w większości zrobiony z bali, obity dodatkowo deskami, momentalnie stanął w płomieniach.

    - Tam wewnątrz było wszystko w drzewie. Na dole był salon, a w nim takie słupy drewniane, porządne, lakierowane. I meble stare, antyki. Jak się chwyciło to wszystko płonęło - mówił reporterowi DZ tuż po tragedii Zbigniew Mitu-ra, pradziadek chłopców, który zadzwonił po straż pożarną. I dodawał gorzko: - Wylecieli z domu z tym dzieckiem, ale tamtych młodszych nie było jak wyciągnąć.


    Natalia Kręcichwost, ciocia chłopców, która obudziła się z powody wycia syren straży pożarnej i na miejsce pobiegła wraz ze swoją mamą podkreślała z kolei, że jak tylko dotarły na miejsce, to cały dom był w płomieniach.

    - Oskara zdążyli wyciągnąć, ale pozostałej dwójki nie dali rady. Jeszcze reanimowali jednego, ale nie zdołali go uratować.

    Drugiego z chłopców wynieśli w worku… - opowiadała Natalia Kręcichwost.

    W wyniku pożaru życie straciło dwoje dzieci w wieku 2 lat i 11 miesięcy.

    Rodzice dzieci, 30-letni mężczyzna i 22-letnia kobieta, opuścili palący się budynek. Z poparzeniami ciała trafili do szpitala.
    Przez kilka godzin na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza oraz prokurator. Oględziny miejsca zdarzenia przeprowadził także biegły z zakresu pożarnictwa, przez cały ubiegły tydzień trwały kolejne ustalenia okoliczności zdarzenia.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama