Ważne
    Widowiskowe zawody furmanów w Węgierskiej Górce [WIDEO,...

    Widowiskowe zawody furmanów w Węgierskiej Górce [WIDEO, ZDJĘCIA]

    Zdjęcie autora materiału

    Łukasz Klimaniec

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Zawody Furmanów 2017 w Węgierskiej Górce
    1/32
    przejdź do galerii

    Zawody Furmanów 2017 w Węgierskiej Górce ©Jacek Drost

    Aż 25 załóg furmańskich z Polski, Czech i Słowacji wzięło udział w VII Zawodach Furmanów w Węgierskiej Górce. W śnieżnej scenerii, pod błękitem nieba i dźwiękach góralskiej muzyki, furmani i ich konie zmagali się z widowiskowymi konkurencjami.
    Węgierska Górka po raz siódmy stała się areną zawodów furmanów, które wreszcie udało się rozegrać w fantastycznej zimowej scenerii i przy pięknej pogodzie. Nic więc dziwnego, że do Węgierskiej Górki na tereny Bulwarów przybyło kilkuset widzów z różnych stron Beskidów, a także goście i zawodnicy z Podhala, Czech i Słowacji.

    - Ktoś musi tych ludzi docenić. Oni wykonują bardzo ciężką pracę zarobkową, z tego utrzymują swoje rodziny.
    Lasy Państwowe, na dzień dzisiejszy, nie są w stanie funkcjonować bez koni – przyznaje Andrzej Wróbel, jeden z pomysłodawców i organizatorów zawodów. Podkreśla, że w wielu miejscach, zwłaszcza terenach chronionych, jak obszary Natura 2000, ciężki sprzęt nie ma szans wjechać – w przeciwnym razie wyrządził wiele szkód. Dlatego koń i furman, którzy potrafią dotrzeć niemal w każde miejsce, są wciąż potrzebni.

    ZOBACZ TAKŻE: ŻYWIECKIE GODY 2017 [WIDEO, ZDJĘCIA]

    - Na naszym terenie, w górach, bez konia się nie obejdzie – nie zostawia złudzeń Wojciech Motyka, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Węgierska Górka. - Bez koni nie dałoby się prowadzić w pełnym wymiarze gospodarki leśnej w górach. Konie zawsze były i - na tę chwilę - będą wykorzystywane w pracach leśnych – zaznacza.

    Zawód furmana należy do ginących zawodów, dlatego organizowane w Węgierskiej Górce zawody mają na celu promowanie tego zajęcia. W tym roku do Węgierskiej Górki przyjechało aż 25 załóg z różnych stron Beskidów, Podhala, a także Słowacji i Czech. Furmani i ich konie musieli sprawdzić się w trzech konkurencjach – próbie zręcznościowej (salom z wypełnioną balami drewna furmanką), dokładnościowej (konieczne było trafienie w pachołek i strącenie piłeczki sztuką drzewa) i sile uciągu.
    Zobacz galerię
    - To ciężka praca, ale trzeba ją lubić – wyznał Piotr Kubica, furman z Leśnej, który z końmi Pepitą i Gostelą kolejny raz startował w zawodach. – Czy ciężko konia ułożyć? Zależy jako koń. Trzeba wybrać sobie słusznego, żeby nawet nie na lejce, ale na słowa reagował. Ale to różnie bywa, jeden koń ułoży się za rok, inny dłużej – dodał.

    Zawodom po raz pierwszy przyglądała się posłanka z Żywiecczyzny Małgorzata Pępek. Była pod wielkim wrażeniem
    - Moi rodzice mieli gospodarstwo, wtedy niewyobrażalne było nie mieć konia. Wszystkie prace związane gospodarstwem koń wykonywał i pomagał w tym – podkreśliła.



    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama