Zbigniew Religa: Niezwykle zwykły człowiek. Dzisiaj 8....

    Zbigniew Religa: Niezwykle zwykły człowiek. Dzisiaj 8. rocznica śmierci kardiochirurga WSPOMNIENIA

    Judyta Solorz

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Dziś mija 8 lat od śmierci profesora Zbigniewa Religi. Pamiętamy. Przypominamy Go tekstem sprzed kliku lat. O prof. Zbigniewie Relidze napisała wtedy na nasz konkurs pielęgniarka Judyta Solorz. Zaczynał się tak: „Pił kawę z gruntem, mieszał połamanym widelcem. Marzył o bujanym fotelu, który ćwierć wieku temu był rarytasem. Dostał go od współpracowników, którzy go kochali".
    Zbigniew Religa: Niezwykle zwykły człowiek. Dzisiaj 8. rocznica śmierci kardiochirurga WSPOMNIENIA
    1/11
    przejdź do galerii
    Jestem pielęgniarką i od 26 lat pracuję w Oddziale Kardiochirurgii w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Miałam to szczęście i zaszczyt współpracować z Profesorem Religą przez wszystkie lata Jego pobytu w Zabrzu. Przez te 16 lat pan Profesor Religa dawał nam każdego dnia dowód na to, że jest człowiekiem niezwykłym - napisała do nas pani Judyta. Przeczytajcie, jak wspomina bohatera naszego konkursu.


    Byliśmy dla Niego ważni


    Na tę niezwykłość Profesora składała się nie tylko Jego wielka wiedza, mistrzowskie posługiwanie się skalpelem i niezwykła intuicja, ale również Jego niezwykłe zachowanie się wobec pacjentów i całego personelu.

    Ten wielki, wybitny człowiek nigdy nie chodził po korytarzu z zadartym nosem, czekając na nasze ukłony. Przechodził raczej pochylony i to właśnie Profesor zdążył nas zawsze pierwszy przywitać, niezależnie, czy to była pani doktor, pacjent, salowa, pielęgniarka czy elektryk. Nie wiem, jak to robił, ale wierzcie mi, zawsze nas zdążył uprzedzić. Oczywiście pozdrawiał nas tyle razy w czasie dnia, ile razy nas spotkał.

    Profesor bardzo szanował i doceniał pacjentów i swój zespół. Zawsze podkreślał, że bez nas niczego by nie dokonał i przy każdej okazji dziękował nam za naszą pracę. Myślę, że te ukłony Profesora były właśnie prawdziwym przykładem na to, jacy byliśmy dla Niego wszyscy ważni.

    Zobacz galerię

    Kawa mieszana widelcem


    Pan Profesor, jak wiecie, uwielbiał pić kawę. Chyba zapamiętam do końca życia tę pierwszą kawę, o jaką mnie poprosił. Był to wrzesień 1985 r., moje pierwsze dyżury w WOK-u (Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii, jak przez lata nazywało się dzisiejsze Śląskie Centrum Chorób Serca - przyp. red.)
    Docent Religa wychodząc ze swojego gabinetu wstąpił do naszej dyżurki pielęgniarskiej i grzecznie poprosił o zaparzenie kawy. Widząc, że jestem nowym pracownikiem, przywitał się ze mną, podając rękę i przedstawiając się, co było dla mnie wielkim zaszczytem. Dla mnie znowu był to przykład Jego niezwykłości.

    CZYTAJCIE DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      JEMU się należy !

      Ślonzok (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 63 / 71

      dużo a teraz po czasie może same komplementy można pisać na JEGO temat a jo napisza krótko "GOŚĆ "!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama