Ważne
    Związkowcy chcą odwołać wiceprezesa Jastrzębskiej Spółki...

    Związkowcy chcą odwołać wiceprezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej

    Jacek Bombor

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Ważą się losy Mariana Ślęzaka, wiceprezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej, który reprezentuje w zarządzie firmy załogę.
    Związkowcy stracili do niego zaufanie i lada dzień chcą wszcząć procedurę usunięcia go ze stanowiska.

    Wiceprezes napisał apel do górników. Jego treść puszczana jest od kilku dni w kopalnianych radiowęzłach. Ślęzak nie zostawia na związkowcach suchej nitki. Atakuje ich za wysokie uposażenia, prywatne sklepiki, zatrudnianie "pociotków" i szefowanie w klubach sportowych. To już prawdziwa wojna na słowa. Czy Ślęzakowi uda się przekonać górników, by zachować swój stołek?

    - Zebraliśmy za jego odwołaniem 9 tysięcy podpisów, a według regulaminu potrzeba 15 procent załogi, czyli wystarczyłoby 3,5 tysiąca. Więc sprawa jest chyba przesądzona - wyjaśnia Piotr Szereda, szef Solidarności 80 w kopalni Jas-Mos.

    Sam Ślęzak nie ma zamiaru czekać, więc wytoczył ostre działa przeciwko oponentom. Przypomina, że z wyboru załogi jest wiceprezesem już trzecią kadencję, od 2002 roku. Więc dlaczego nagle stał się tym złym? - Zarzucają mi, że z nimi nie rozmawiam i blokuję podwyżki płac. Tylko ani zarząd, ani ja nie wywołaliśmy kryzysu światowego. Zarząd dla zachowania miejsc pracy postanowił utrzymać płace na poziomie "dniówki czarnej", a po analizie wyników trzeciego kwartału podejmie decyzje o ewentualnym wzroście funduszu płac. Skutki kryzysu odczujemy niestety wszyscy, oprócz oczywiście "działaczy związkowych", których chroni ustawa - nie kryje zdenerwowania Ślęzak. W jego opinii związkowcy chcą się czymś wykazać przed górnikami, stąd pomysł na jego odwołanie. Ale Ślęzak walczy i w kopalnianym radiowęźle słychać, że nie przebiera w słowach.

    "Nigdy nie byłem służalcem ani właściciela, ani działaczy związkowych. Wystarczy przypomnieć pana ministra Poncyliusza, który kombinował, jak mnie odwołać po tym, kiedy zdecydowanie przeciwstawiłem się (jako jedyny ze wszystkich spółek węglowych) po raz pierwszy, jak zmniejszał nagrodę z zysku dla was i drugi raz, kiedy jej nie przyznał" - mogą usłyszeć górnicy.

    Według Ślęzaka sprawa ma drugie dno, więc podaje "prawdziwe powody kłamliwego wrzasku" o swoje odwołanie: - Przede wszystkim bony żywieniowe. Opowiedziałem się zdecydowanie za umożliwieniem ich realizacji w supermarketach, a nie jak dotychczas, w sklepikach związkowych, poleciłem przyjmować do pracy ludzi posiadających kwalifikacje, a nie pociotków i znajomków działaczy. Podjąłem też działania mające na celu ukrócenie nadużywania tzw. oddelegowań doraźnych do związków - argumentuje Ślęzak.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zwiazkowcy

      nina (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 11

      Jak dla mnie niech sie tluka miedzy soba niech sobie podnosza wynagrodzenia to predzej pozamykaja te kopalnie i wtedy bedą plakac jak stocznowcy ha ha

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama