Ustawa - nie dla wszystkich

    Ustawa - nie dla wszystkich

    Zdjęcie autora materiału

    Dziennik Zachodni

    Z dr. Tomaszem Pietrzykowskim, byłym wojewodą śląskim, rozmawia Witold Pustułka
    Czy wierzy pan, że ustawa metropolitalna wejdzie w życie?

    Nie mam zbyt wielkiej zakulisowej wiedzy w tej sprawie, ale wydaje się to coraz bardzo prawdopodobne. Przynajmniej od czasu odejścia z MSWiA Ludwika Dorna nigdy nie było to tak realne.

    Skąd pat polityczny w tej sprawie?

    Sporo złego stało się przez nadanie sprawie szyldu "ustawy metropolitalnej", a nie ustawy o "ustroju dużych aglomeracji miejskich".
    To skierowało dyskusję na tory ambicjonalne. Nikt nie interesuje się konkretnymi rozwiązaniami, a jedynie tym, jakie miasta zostały pominięte, a przecież też zasługują na to, by być "metropoliami". To dość groteskowe i niepotrzebne. Sama ustawa nie uczyni z nikogo metropolii, ma jedynie pomóc rozwiązywać specyficzne problemy występujące głównie u nas i w kilku innych miejscach Polski. Jej rozciągnięcie na inne obszary, gdzie tych problemów nie ma, jest sztuczne i niepotrzebne, a wynika tylko z ambicji zaliczenia jakiegoś miasta do grona "metropolii". My też przecież nie staniemy się metropolią dzięki nadaniu nam przez ustawę takiej nazwy i jej uchwalenie nie temu ma służyć. Ma ona ułatwić rozwiązywanie tych problemów wynikających z naszej rozczłonkowanej na prawie dwadzieścia miast struktury administracyjnej, bez której rozwój regionu w rzeczywisty "obszar metropolitalny" byłoby bardzo trudne. U nas te problemy są szczególnie dolegliwe, więc z naszej perspektywy jest ważne to, aby takie rozwiązania prawne weszły w życie i pomogły nam je rozwikłać, a nie to, do jakich innych jeszcze miejsc znajdą one zastosowanie.

    Czy ludowcy mogą jeszcze ustąpić i zgodzić się na utworzenie siedmiu obszarów metropolitalnych, czyli tych najbardziej naturalnych i oczywistych?

    W najnowszej wersji ustawy znalazło się dość sprytne rozwiązanie. Mianowicie Rada Ministrów obowiązkowo tworzy obszary metropolitalne tam, gdzie mieszka powyżej 2 mln mieszkańców, a gęstość zaludnienia przekracza 200 mieszkańców na km kw. Natomiast "może" je także stworzyć tam, gdzie przy tej samej gęstości mieszka powyżej 500 tys. ludzi. To może osłabić opór, choć za cenę mnożenia kolejnych obszarów decyzjami Rady Ministrów. Wszyscy wiemy, w jaki sposób te decyzje są podejmowane. Zapewne tuż przed wyborami niemal każdy będzie mógł wywalczyć sobie status "metropolii". Moim zdaniem, średnia gęstość zaludnienia na poziomie 200 osób to stanowczo zbyt liberalne kryterium. W całym naszym województwie wynosi ona prawie 400 osób na km, na obszarze 14 miast GZM niemal 2 tys., a w Warszawie ponad 3 tys. To zapewne cena za poparcie PSL.

    Ambicje Częstochowy i Rybnika mają szanse powodzenia?

    W świetle wspomnianych kryteriów znacznie bliższy temu byłby Rybnik z sąsiednimi miastami. Ale znając polityków częstochowskich, w trakcie prac sejmowych zrobią wszystko, aby dostosować te ogólne kryteria ustawowe do takich parametrów, które umożliwiłyby objęcie ustawą także ich miasta z okolicznymi gminami i powiatami.

    Jak to się stało, że hamulcowym projektu został jeden z twórców polskiej reformy samorządowej, prof. Michał Kulesza?

    Prof. Kulesza nie okazał się hamulcowym, choć mam wrażenie, że bardzo zależało mu na tym, aby nie utracić miana "ojca" polskiej reformy samorządowej. Dlatego też potrzebny był czas, aby pod jego auspicjami ustawa została napisana na nowo, choć przyjęte tam ostatecznie rozwiązania są w istocie niemal identyczne z podstawowymi założeniami naszej koncepcji, opracowanej przez zespół prawników i specjalistów administracji z woj. śląskiego. Zajęło to kilka miesięcy, ale projekt nie tracąc meritum zyskał dzięki temu nieco dojrzałości i ogłady. Może było warto. Choć w tym czasie sprawa zdążyła wywołać falę emocji i stać się przedmiotem niemal narodowego sporu o liczbę "metropolii".

    A czy to zamieszanie nie jest dla nas korzystne? Może w ten sposób uda się uchwalić tylko ustawę konurbacyjną dla Górnego Śląska?

    To zależy od naszych polityków, przede wszystkim rządzącej PO. Moim zdaniem, obecnie należy wspierać ustawę w wersji, która została przygotowana. Daje nam ona te rozwiązania, których potrzebujemy, choć oczywiście ma także sporo wad. Nie można jednak do końca świata dopracowywać projektu. Najwyższy czas go wreszcie uchwalić. Jeśli jednak ustawa w tej wersji miałaby zostać zablokowana, trzeba ją wówczas błyskawicznie przekształcić w ustawę "tylko dla nas", co zresztą nie wymagałoby wiele pracy. Powinien to być "plan B" śląskich liderów politycznych na wypadek niepowodzenia projektu ogólnopolskiego, bo na losach tej ustawy my właśnie mamy najwięcej do zyskania, ale i do stracenia.

    Co stracimy, jeśli ustawa nigdy nie wejdzie w życie?

    Przede wszystkim wielką szansę. Niestety, aktualnie dystans między nami a wiodącymi miastami w Polsce zamiast maleć - zwiększa się. Sama ustawa tego oczywiście nie rozwiąże, ale może dać nam duży impuls i zupełnie nowe możliwości. To, czy zostaną wykorzystane, będzie zależało od umiejętności naszych samorządowców. Kraków, Wrocław czy Poznań poradzą sobie bez ustawy, my prawdopodobnie nie.

    Jak ocenia pan postawę w tej sprawie naszych elit politycznych?

    Cieszę się, że dwa lata naszej ciężkiej pracy nie poszły na marne i sprawa znalazła kontynuację, choć przecież mieliśmy wybory i zmieniła się ekipa rządowa. W efekcie trzon projektu szykowanego dla całej Polski to wypracowane wtedy przez nas, na Śląsku, rozwiązania. Mam jednak wrażenie, że nasi politycy wykazują zainteresowanie tą sprawą jedynie wtedy, kiedy naciskają na nich media i opinia publiczna. Kiedy uwaga się odwraca, na ogół spada także aktywność lokalnego świata polityki. Każdą szansę można zmarnować, ale jeśli uda się naszym samorządowcom dobrze wykorzystać otrzymane dzięki ustawie narzędzia, nie mam wątpliwości, że za 50 czy 100 lat uważane to będzie za punkt zwrotny w rozwoju naszego regionu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama