Menu Region

Koszarawa: Wojewoda i ekolodzy przeciwko wyciągom

Koszarawa: Wojewoda i ekolodzy przeciwko wyciągom

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Łukasz Gardas

1Komentarz Prześlij Drukuj
Budowa sześciu wyciągów narciarskich w Koszarawie stanęła pod znakiem zapytania. Plany blokują ekolodzy, bo uważają, że inwestycja przyczyni się do niszczenia przyrody.
Na dodatek wojewoda śląski wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, żeby unieważnił uchwałę z grudnia 2008 roku dotyczącą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego gminy, w którym planowane wyciągi wpisano do strategicznych inwestycji gminy. Samorządowcy nie zgadzają się z tą decyzją. Zapowiadają, że będą się odwoływać. W uchwalonym przez radę planie jest dużo niejasności prawnych

O budowie ośrodka narciarskiego konkurującego z Korbielowem czy Wisłą mówi się od lat.
Władze twierdzą, że jest jedyną szansą na rozwój gminy. Najpierw planowano wybudowanie kilku lub kilkunastu wyciągów. Ale grupa mieszkańców zablokowała inwestycję. Radni postanowili więc zmienić plan zagospodarowania przestrzennego gminy. Włączyli wyciągi do strategicznych inwestycji. Tym razem plany pokrzyżowali im ekolodzy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. Skierowali sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Ten uznał, że nie została m.in. przygotowana ocena oddziaływania inwestycji na środowisko i storpedował pomysł samorządu. Ekolodzy poinformowali też wojewodę, że samorządowcy przyjęli plan, mimo zastrzeżeń WSA w Warszawie. Wojewoda wniósł więc skargę do gliwickiego WSA.

- Domagamy się przestrzegania postanowień WSA w Warszawie przez wójta Kosza-rawy - mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni. Podkreśla także, że pieniądze publiczne, które wydano na przygotowane planu, najprawdopodobniej zostały zmarnowane, a po uchyleniu planu przez WSA w Gliwicach trzeba będzie wydać je ponownie. - Zmarnowany został również czas, który mógł być poświęcony na inicjatywy ważne społecznie czy ochronę przyrody - uważa Ślusarczyk.
Samorządowcy nie zgadzają się z ekologami, nie rozumieją decyzji wojewody.

- Były pewne potknięcia proceduralne, ale nie aż tak ważne, by unieważniać uchwałę o planie, nad którym pracowaliśmy ponad dwa lata - uważa Roman Zoń, szef radnych w Koszarawie. Dodaje, że w grudniu ub. roku podjęli uchwałę, nikt jej nie kwestionował, więc opublikowano ją w dzienniku urzędowym.

- Nie zgadzamy się z uwagami wojewody, dlatego będziemy się odwoływać - zaznacza Zoń.
Z kolei Renata Kostiw-Rydzek z biura prasowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach mówi, że zarzutów co do podjętej uchwały jest kilka.

- Wojewoda uznał m.in., że doszło do istotnego naruszenia trybu sporządzenia uchwały. W uchwalonym planie jest też dużo niejasności prawnych - kwituje Kostiw-Rydzek.
Reklama
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Upierdliwcy

+66 / -87

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Griu (gość)  •

Znam te gminę, mnóstwo jej mieszkańców harowało na śląskich kopalniach dojeżdżając po 2-3 godziny do pracy w jedną stronę. Czy ich dzieci także maja przeżywać biedę dlatego że jacyś ekolodzy chcą wyłudzić forsę a urzędasy jego ekscelencji wojewody Zygusia wznoszą się na wyżyny upierdliwości?

odpowiedzi (0)

skomentuj
Reklama
Reklama