Świętochłowice: Spotkanie więźniów w zapomnianym obozie

    Świętochłowice: Spotkanie więźniów w zapomnianym obozie

    Justyna Przybytek

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Kilkadziesiąt osób spotkało się w środę przy bramie po dawnym obozie zagłady w Zgodzie przy ul. Wojska Polskiego. Nie przyszedł jednak nikt z władz miasta.
    Przyjechali za to byli więźniowie i krewni pomordowanych. 17 czerwca spotykają się tu od piętnastu lat. Cieszyli się, że w końcu, po roku oczekiwań, przed bramą zamontowano pamiątkową tablicę. Pojawiła się we wtorek, tuż przed uroczystością. To jednak w ocenie więźniów i ich rodzin tylko gest. Wczoraj przy tablicy były wieńce i znicze. Zdaniem więźniów za kilka dni miejsce, gdzie zginęło ponad 2 tys. osób trzynastu narodowości, znów będzie brudne i zapomniane.

    - Na co dzień trawa zarasta tu do kolan - twierdzi Józef Małek, który pomaga rodzinom ofiar.
    Zdaniem więźniów, Zgoda to obóz zapomniany. Głośno mówią o masowych mogiłach, które się tu znajdują. Wielu z nich brało udział w grzebaniu zabitych, potrafią zlokalizować groby. Zbiorowe groby nigdy nie zostały odkopane i nikt nie chce tego zrobić

    - Właśnie chodzimy po trupach - powiedziała Dorota Boreczek, która do obozu w Zgodzie trafiła z matką jako 14-latka i spędziła w nim dziesięć miesięcy.

    Jednak zbiorowe groby nigdy nie zostały odkopane, a zwłok nie ekshumowano. I nie zanosi się na to, aby ktoś chciał się tym zająć. W miejscu kaźni powstały ogródki działkowe, plac zabaw, rozbudowały się niewielkie firmy przemysłowe. Nie ma miejsca pamięci z prawdziwego zdarzenia, nie szukano także pamiątek po obozie. W warszawskiej Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa nie chcą słyszeć o mogiłach, w katowickiej delegaturze Rady twierdzą, że jeśli mogiły są, to... sami świadkowie powinni pisemnie zawnioskować o to, aby się nimi zająć.

    - Ja nic na ten temat nie wiem - twierdzi Joanna Janecka z KOPWiM w Katowicach. O grobach nic nie wiedzą także urzędnicy magistratu. A świadków tego, co w Zgodzie działo się ponad pół wieku temu, jest coraz mniej. - Po kolei umieramy. Dziś jest nas garstka. Jak nas zabraknie, o sprawie już nikt nie będzie pamiętał, bo ludzie pamiętać nie chcą - mówi Boreczek.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama