Pikieta w Katowicach: Ratownicy górniczy żądają wycofania...

    Pikieta w Katowicach: Ratownicy górniczy żądają wycofania wadliwych aparatów tlenowych [ZDJĘCIA]

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Pikieta w Katowicach przed WUG. Ratownicy górniczy
    1/22
    przejdź do galerii

    Pikieta w Katowicach przed WUG. Ratownicy górniczy ©Lucyna Nenow

    Grupa ratowników górniczych pikietowała w piątek gmach Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach (WUG). Żądali kontroli i wycofania z kopalń niesprawnych aparatów ucieczkowych, wyprodukowanych przez firmę Faser. Według nich prawie 30 proc. aparatów ma wady.
    „Górnicy nie przestępcy, znieście nam karę śmierci” - wykrzykiwali w hałasie trąbek i gwizdków.

    - Nie wiadomo, jak długo jeszcze nasi koledzy górnicy na codziennej dniówce na dole będą potrzebowali więcej prawdziwego górniczego szczęścia - powiedział przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce Piotr Luberta. - Chcemy, żeby górnik zjeżdżający na dół miał pewność, że sprzęt, który nosi, uratuje mu życie - dodał wiceprzewodniczący związku Paweł Wyciślok.


    Produkowane przez Fabrykę Sprzętu Ratunkowego i Lamp Górniczych Faser w Tarnowskich Górach aparaty tlenowe KA-60 są wykorzystywane przez górników do ochrony układu oddechowego podczas ucieczki ze strefy zagrożonej gazami szkodliwymi dla zdrowia bądź z miejsc, gdzie stężenie tlenu jest niewystarczające do oddychania. Zapas tlenu w aparacie powinien wystarczyć na godzinę.

    Jak powiedział Luberta, sam producent po przebadaniu 30 tys. z 80 tys. swoich aparatów przyznał, że w 20 proc. z nich stwierdzono wady. - Nasze wewnętrzne raporty mówią o 30 proc. wadliwych aparatów - powiedział szef związku. Chodzi np. o nieszczelności samego aparatu i pochłaniacza oraz kruszejące uszczelki.

    - Oznacza to, że prawie co trzeci górnik, który na wypadek ewakuacji będzie musiał użyć tego aparatu, nie ma szans na przeżycie, gdyby w aparacie zaistniała jedna z tych usterek. Oznacza to wyrok śmierci - dodał Luberta i podkreślił, że jego związek występuje w imieniu wszystkich górników i jest w tej sprawie zdeterminowany.

    Związkowcy zarzucają odpowiedzialnym za bezpieczeństwo, że nie działają w tej sytuacji tak jak powinni i bagatelizują alarmujące dane. Według nich instytucje, które prowadziły nadzór nad produkcją aparatów robiły to nieskutecznie. - Jak długo mamy czekać? - pytał Luberta.

    W petycji przekazanej prezesowi WUG Piotrowi Litwie manifestujący zaapelowali o kontrolę wszystkich aparatów i wycofanie tych niesprawnych. Domagają się także ukarania winnych zaniedbań. Ratownicy zamierzają też złożyć zawiadomienie do prokuratury przeciwko producentowi aparatów.

    Prezes Litwa, który wyszedł do demonstrantów, potwierdził, że nieprawidłowości, o których mówią ratownicy, rzeczywiście miały miejsce i sam producent się do nich przyznał. - Jest rzeczą oczywistą, że każdy aparat ucieczkowy musi być sprawny - podkreślił. Zaznaczył, że już w 2011 nadzór górniczy rozpoczął kontrole aparatów i stwierdził pierwsze nieprawidłowości. Wymusił wtedy na spółce Faser, aby przeprowadziła przegląd aparatów dostarczonych kopalniom. Wtedy okazało się, jaka jest skala nieprawidłowości.

    - One są faktycznie szokujące i nie ma akceptacji, by jakikolwiek aparat był niesprawny - zapewnił Litwa i podkreślił, że w tej sprawie są podejmowane „szeroko zakrojone” działania. Chodzi o kontrole w kopalniach i w firmie Faser. Prezes WUG przypomniał, że aparaty KA-60 zostały dopuszczone do użytku w całej Unii Europejskiej poprzez nadanie specjalnego certyfikatu przez jednostkę notyfikującą w Pradze.

    - Dlatego te procedury są niestety długoterminowe i karkołomne, ale przezwyciężymy je. Najważniejsze jest to, żeby użytkownicy tych aparatów i ci, którzy decydują o zakupie, przekonali się do tego, że trzeba użytkować aparaty sprawne, a takie aparaty na rynku krajowym i europejskim są - powiedział prezes.

    W czwartek podczas narady dyrektorów okręgowych urzędów górniczych Litwa zalecił „wnikliwą” kontrolę aparatów w kopalniach. Inspektorzy sprawdzą m.in. stan techniczny tych urządzeń oraz wcześniejsze kontrole, prowadzone przez służby danej kopalni.

    Jak mówią przedstawiciele WUG, choć problemy z aparatami KA-60 powtarzają się już od kilku lat, dotąd nie stwierdzono, by sprzęt ten zawiódł podczas akcji ratowniczej.

    W poniedziałek, w reakcji na medialne doniesienia zarząd firmy Faser oświadczył m.in., że aparaty mają certyfikaty zgodności z normami europejskimi, a proces produkcji nadzorowany jest, przynajmniej raz w roku, przez powołane do tego instytucje państwowe. PAP

    *SOCZI 2014 - IGRZYSKA OLIMPIJSKIE - RELACJE, ZDJĘCIA, CIEKAWOSTKI
    *Najlepsze studniówki 2014 w woj. śląskim ZDJĘCIA + GŁOSOWANIE
    *TVP ABC I TV TRWAM NA MULTIPLEKSIE. Jak odbierać, jak przeprogramować dekoder?
    *Tak kochają tylko Ślązacy ŚLĄSKI SŁOWNIK MIŁOSNY

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      PO CO WYMIYNIAĆ JAK JESZCZE NIKT NIY UMAR.?

      777 GOROL TO PIES I LUPUS W LUDZKI SKÓRZE OWCA W KOSCIELE A WILK POZAKOSCIOŁYM (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      PO CO COŚ ROBIĆ PRZED JAK MORZNA PO I SIEM ZAOSZCZENDZIM I BUDUT SONCE PERU.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      niemcy wypieraja polska firme przy pomocy polskich zwiazków zaowdowych

      jessus (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

      niemiecka firma konkurencyjna majaca swa siedzibę w bytomiu pietro nizej zwiazków zawodowych chce wprowadzic w całosci swoje aparaty na kopalnie, stad ta nagonka na tarnogórska firme

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Konkurencja przed przetargiem nie śpi...

      Wtajemniczony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

      Oj, ciekawe dlaczego nagle po 2 latach zrobiło się zainteresowanie niesprawnymi aparatami które na bieżąco są wymieniane? Chodzą słuchy że ukraińska firma nie posiada certyfikatu by przystąpić do...rozwiń całość

      Oj, ciekawe dlaczego nagle po 2 latach zrobiło się zainteresowanie niesprawnymi aparatami które na bieżąco są wymieniane? Chodzą słuchy że ukraińska firma nie posiada certyfikatu by przystąpić do przetargu który już był raz przekładany... Nagle wielkie ożywienie ? Coś tu nie gra.... Swoją drogą konkurencja Faser'u nie śpi. Jeśli chodzi o sprawność aparatów to jest na najwyższym poziome tak jak piszą w artykule , aparaty są sprzedawane na całą Europę... Nieraz uratowały życie górnikom.... Biznes is biznes.... Oby ukraińska firma spełniła wymagane standardy ,,naszych górników'' , gorzej jak ktoś naprawdę przez nie zginie. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama