Najnowsza książka Janoscha. Premiera w Zabrzu

    Najnowsza książka Janoscha. Premiera w Zabrzu

    Marlena Polok-Kin

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Najnowsza książka Janoscha. Premiera w Zabrzu
    1/11
    przejdź do galerii

    Najnowsza książka Janoscha. Premiera w Zabrzu ©Arkadiusz Gola

    "Szczęśliwy, kto poznał Hrdlaka" to tytuł najnowszej powieści Janoscha, czyli wywodzącego się z Zabrza niemieckiego pisarza, autora książek dla dzieci i ilustratora, Horsta Eckerta. W zabrzańskim Teatrze Nowym odbyła się dziś premiera książki, wydanej nakładem wydawnictwa Znak, ale przede wszystkim - ciekawa dyskusja zarówno o niej i o Śląsku. Zwłaszcza - Śląsku Eckerta.
    W najnowszej powieści mieszkający na stałe na hiszpańskiej Teneryfie autor znów rozprawia się, na swój sposób, z przeszłością i swoim dziedzictwem - bagażem trudnego dzieciństwa, śląskiej obyczajowości opisywanej dosadnie, obnażając wady i przywary. Jak opisuje prof. Aleksander Nawarecki, który oprócz Dariusza Walerjańskiego, zabrzańskiego historyka oraz dr Angeli Bajorek, pracującej nad biografią artysty iJerzym Ilgiem, redaktorem naczelnym wydawnictwa Znak - zastanawiał się nad istotą owego Hrdlaka.
    Bo w tej książce - jak podkreślali - mniej już śmiechu jak w "Cholonku". W "Hrdlaku" autor jest znacznie bardziej surowy, ocenia, obnaża. Czy to prawdziwy Śląsk Eckerta, czy wręcz patologia - i tak ważne i mocne padały pytania. "Szczęśliwy, kto poznał Hrdlaka" to także zdaniem prof. Nawareckiego - już poprzez brzmienie tego imienia - nawiązuje do tchnienia, oddechu może, wręcz ma stać się katharsis?

    W Teatrze Nowym w Zabrzu dyskutowali zarówno Ślązacy, jak i osoby związane z regionem, ale mające inne korzenie. - Janosch opisywał świat, który znał, świat ze swojej ulicy Piekarskiej, nacechowany cierpieniem bitego dziecka, obarczonego traumą dzieciństwa na całe życie. Ale to jego świat, nie jedyny obraz Śląska. Bo Śląsk taki jest - i równocześnie taki nie jest - padały opinie z sali. - To jego świat, świat, który znał i nie możemy się za niego na to obrażać.
    Zgodę budziło także twierdzenie, że jego książka ma charakter uniwersalny w swej wymowie.

    Choć nowej książki niewiele jeszcze osób miało w rękach, już Janoschowe widzenie Śląska i świata budziło emocje. A to książce dobrze wróży.

    Podczas spotkania była także okazja obejrzeć fragmenty reportażu zrealizowanego przez TVP Katowice "Janosch w Polsce", dokumentującego pierwszą po ponad 40 latach wizytę pisarza w rodzinnym Zabrzu, ale także fragment etiudy filmowej zabrzanki Anny Patyk "Koniec ulicy", w której autorka uwieczniła m.in. burzenie domu na ulicy Piekarskiej 6, bliskiego sercu Janoscha miejsca, gdzie mieszkała jego rodzina.

    Świata z dzieciństwa Janoscha już nie ma - co do tego dyskutanci byli zgodni. Ale jego ślady wciąż w Zabrzu można znależć. A nawet - jak mówiła w kuluarach zaprzyjaźniona ze swoim bohaterem dr Bajorek - wciąż na Piekarskiej można jeszcze znaleźć cegły ze starego familoka. I, jak podkreśliła, sam Janosch wciąż pisze do niej w mejlach, że co rusz śni mu się, że spaceruje po zabrzańskiej ulicy Piekarskiej, czuje zapach machory, czosnku i cebuli. Budzi się i mógłby przysiąc, że wciąż unosi się nad brukiem "swojej" ulicy. Której przecież już nie ma.

    Spotkanie prowadziła red. Aleksandra Klich.


    *Superbudowa kadencji 2010-2014. Co się zmieniło w naszych miastach. [PLEBISCYT]. Głosuj, lub zgłoś kandydata
    *Kto ma zagrać na meczu otwarcia stadionu Górnika Zabrze? ZAGŁOSUJ
    *Motocykle 125 cm3 na prawo jazdy kat. B WYBIERZ NAJLEPSZY
    *Nasz elementarz za darmo [ZOBACZ WSZYSTKIE CZĘŚCI PODRĘCZNIKA]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama