Proces "śląskiej mafii paliwowej" - głos mają obrońcy

    Proces "śląskiej mafii paliwowej" - głos mają obrońcy

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Sąd Okręgowy w Katowicach rozpoczął we wtorek wysłuchiwanie mów końcowych obrońców w procesie tzw. śląskiej mafii paliwowej. Według prokuratury grupa przestępcza kierowana przez "barona" paliwowego Henryka Musialskiego oszukała państwo na prawie 500 mln zł.
    Poza Musialskim - dla którego prokurator żąda 6,5 roku więzienia i kar finansowych - na ławie oskarżonych zasiadło 20 innych osób. Jako pierwszy z mową końcową wystąpił mec. Wiktor Mordarski, reprezentujący drugiego w akcie oskarżenia - Wojciecha K.

    Zdaniem prokuratury, ten mężczyzna - siostrzeniec Musialskiego - pełnił jedną z najważniejszych ról w grupie, był prawą ręką "barona" i jednym z kierowników gangu. Przed sądem odpowiada m.in. za oszustwa, pranie brudnych pieniędzy i korumpowanie pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej.

    Adwokat wniósł o uniewinnienie K. od niemal wszystkich przestępstw, do uznania sądu pozostawiając kwestię udziału w grupie Musialskiego. Resztę zarzutów uznał za "chybione", "bezzasadne" lub "wewnętrznie sprzeczne".

    - Jeśli istniała taka grupa, to kierował nią niepodzielnie Musialski - powiedział Mordarski. Według niego technicznym mózgiem i wykonawcą jego poleceń był prowadzący księgowość informatyk Adam P.; reszta osób nie była potrzebna do procederu.

    Obrońca K. nie kwestionował, że dochodziło do wielomilionowych wyłudzeń, ale przekonywał, że jego klient nie pełnił w procederze takiej roli, jaką przypisuje mu prokuratura. Nie był "pierwszym wśród równych sobie" i prawą ręką Musialskiego, jak wynika z aktu oskarżenia - mówił adwokat. Oświadczył, że jego klient to "uczciwy człowiek", którego pomówił Musialski. Kiedy aresztowano Musialskiego i Wojciech K. przejął stery w firmie, nie dochodziło już do wyłudzeń - przekonywał.

    Domagając się uniewinnienia od wręczania łapówek urzędniczce UKS Marioli B., Mordarski dowodził, że jego klient był jedynie "listonoszem" Musialskiego - nie wiedział, że ma do czynienia z urzędnikiem państwowym; sądził, że wręcza kobiecie pieniądze za "nieformalną pomoc w prowadzeniu księgowości".

    Część swojego wystąpienia adwokat poświęcił kwalifikacji prawnej dotyczącej najważniejszego zarzutu - wielomilionowych wyłudzeń. Prokuratura przyjęła kwalifikację z Kodeksu karnego, tymczasem powinna była z Kodeksu karnego skarbowego, jako przepisu o większej szczegółowości - mówił adwokat, zwracając uwagę na orzecznictwo Sądu Najwyższego. O możliwej zmianie kwalifikacji tego czynu uprzedzał strony także katowicki sąd.

    Oskarżonym postawiono ponad 120 zarzutów, m.in. udziału w grupie przestępczej, wyłudzania podatków, poświadczania nieprawdy, fałszowania dokumentów i prania brudnych pieniędzy. Musialskiemu zarzucono 28 przestępstw - m.in. założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzania VAT i akcyzy, uchylania się od ujawniania podstaw opodatkowania czy prania brudnych pieniędzy.

    Założona przez Musialskiego w połowie lat 90. firma EM-Trans początkowo obracała paliwami zupełnie legalnie. Zmieniło się to w 1997 r. Spółka kupowała od tego czasu nieobjęte wówczas akcyzą komponenty paliw, które były mieszane, przetwarzane na gotowe paliwo i legalnie sprzedawane odbiorcom. Od sprzedaży tego paliwa nie odprowadzano jednak akcyzy, jednocześnie między EM-Transem a siecią tzw. firm-słupów utworzonych przez Musialskiego i jego wspólników zaczęły krążyć faktury. Dokumenty potwierdzały rzekome transakcje kupna przez te firmy od EM-Transu komponentów, a potem odsprzedawania EM-Transowi paliwa.

    W ślad za fikcyjnymi fakturami przelewane były pieniądze - w rzeczywistości pochodzące z wyłudzonego podatku. Do prania pochodzących z tych przestępstw pieniędzy wykorzystywano inne firmy, ich skrytki i konta bankowe - wszelkie możliwości pozwalające na ukrywanie przez pewien czas przed aparatem skarbowym i organami ścigania. Taka działalność była też możliwa dzięki współdziałaniu kilkudziesięciu osób.

    Musialski już w czasie śledztwa przyznał się do zarzutów. Zaczął współpracować z prokuraturą w czasie trwającego blisko pięć lat aresztowania. W procesie, podobnie jak pozostali podsądni, odpowiadał z wolnej stopy. Prokuratura przyznaje, że bez wyjaśnień Musialskiego nie byłoby możliwe poczynienie dużej części ustaleń, m.in. dotyczących majątku, pochodzącego z przestępstw.

    Musialski zgodził się na podawanie w prasie nazwiska. PAP

    * CZYTAJ KONIECZNIE:

    Katastrofa samolotu Cirrus w Pyrzowicach. NAJNOWSZE USTALENIA, NIEZNANE FAKTY, RELACJE ŚWIADKÓW
    TOP 14 poszukiwanych przestępców w woj. śląskim ZOBACZ ICH TWARZE

    *Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


    Ciekawostka! Jedno z miast woj. śląskiego odbudowało swoje średniowieczne mury! [ZDJĘCIA]
    Mieszkańcy kontra górnicy - wojna w Bytomiu o fedrowanie. KTO MA RACJĘ?

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama