Ziemia 2.0 to mit? Pytamy dyrektora planetarium

    Ziemia 2.0 to mit? Pytamy dyrektora planetarium

    Łukasz Malina

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Ziemia 2.0 to mit? Pytamy dyrektora planetarium

    ©Arkadiusz Ławrywianiec

    O głośnym odkryciu "drugiej Ziemi" i nadziejach z nim związanych z Lechem Motyką, dyrektorem Planetarium Śląskiego, rozmawia Łukasz Malina
    Ziemia 2.0 to mit? Pytamy dyrektora planetarium

    ©Arkadiusz Ławrywianiec

    Dlaczego odkrycie planety Kepler 22b ogłoszono przełomem? Co to odkrycie oznacza?
    Przełom, o którym tak wiele słyszymy, jest zbyt daleko idącym stwierdzeniem. W większym stopniu to sprawa medialna niż naukowa. O przełomie mówiono już w 1990 roku, gdy Aleksander Wolszczan odkrył pierwsze planety spoza Układu Słonecznego. W przypadku planety Kepler 22b trudno powiedzieć, w jaki sposób wyznaczono te wszystkie dane, np.
    rzekomo panującą tam temperaturę na poziomie 22 stopni Celsjusza. To raczej hipotezy niż rzeczywistość. O istnieniu planety wiemy na podstawie obserwacji jej obiegu wokół gwiazdy, ale to za mało, by podać jako pewnik cokolwiek więcej.

    Radość jest przedwczesna?
    Niekoniecznie. Nawet niczego nie odkrywając, można wysnuć podobne wnioski. Biorąc pod uwagę rachunek prawdopodobieństwa i to, jak wiele jest we Wszechświecie gwiazd oraz potencjalnych, krążących wokół nich obiektów - możemy przyjąć założenie, że istnieje druga taka planeta, jak nasza Ziemia.

    Czy kiedyś uda się nam odnaleźć planetę podobną do Ziemi w niedalekim sąsiedztwie Układu Słonecznego? Może do tej pory nie rozglądaliśmy się zbyt dokładnie wokół siebie?
    Najbliższa nam gwiazda to Proxima Centauri, która znajduje się w odległości czterech lat świetlnych od Ziemi. Tam jednak raczej niczego ciekawego nie znajdziemy. Ten obszar już dawno został wnikliwie zbadany za pomocą teleskopów.

    Jednak wszystko w kosmosie wydaje się nam, jak gdyby celowo, zakryte i oddalone na tyle, byśmy na obecnym etapie cywilizacyjnego rozwoju za daleko nie dotarli... Dlaczego tak jest?
    Taka refleksja wykracza już poza zwykłe badania i można w nią włączyć zarówno filozofię, religię, jak i teorie mówiące o kosmicznym chaosie. Osobiście jestem daleki od domniemywań. Prędzej czy później wydostaniemy się poza ten obszar kosmosu, który znamy dziś. Planety Mars, Wenus czy Merkury to te najbardziej zbliżone swą naturą do Ziemi. Na żadnej z nich nie ma jednak atmosfery umożliwiającej oddychanie i panują tam skrajnie nieprzyjazne warunki do życia. Inne to potężne kule gazu. Jeśli rozglądać się za czymś, co będzie odrobinę podobne do naszej planety to na pewno duże nadzieje wiąże się z Europą, jednym z księżyców Jowisza, na którym najprawdopodobniej można znaleźć wodę i być może, że także organizmy żywe.

    W jaki sposób odkrywa się nowe planety, poza Układem Słonecznym? Czy można je dostrzec z Ziemi lub z teleskopu na okołoziemskiej orbicie?
    Odległość od obserwowanego w kosmosie obiektu nie ma znaczenia. Wszystko zależy od rozmiarów teleskopu, przez który spoglądamy. Obowiązuje tylko jedna zasada: im bardziej zaawansowane technologicznie urządzenia, tym dalej potrafimy sięgnąć. Od czasów Galileusza, gdy kosmos obserwowano przez lunety, wiele się zmieniło. Dziś największe teleskopy to złożony system ogromnych zwierciadeł. Dzięki odpowiedniemu ich ustawieniu, możemy dostrzec najdalsze obiekty we Wszechświecie. Polega to na dokładnym namierzeniu źródła światła. Istnieje specjalna jednostka miary, tzw. magnitudo gwiazdy (wielkość gwiazdowa - przyp. red.), która wyraża natężenie światła. Obecnie, najdoskonalszym tego typu urządzeniem jest Kosmiczny Teleskop Hubble'a, który ma tę przewagę nad teleskopami ziemskimi, że nie musi przedzierać się przez rozmywającą obraz kosmosu atmosferę.

    Czy kiedyś przekonamy się, że co do np. planety Kepler 22b mieliśmy rację?
    By to sprawdzić jeszcze dziś, należałoby zbudować statek kosmiczny z napędem fotonowym. Musiałby on umożliwić nam przemieszczanie się z prędkością około 300 tys. km/s. To jednak i tak byłoby za mało, by dotrzeć do nowo odkrytej planety jeszcze za naszego życia. Zajęłoby nam to... 600 lat. Żeby zdać sobie sprawę, jak to daleko, wystarczy pomnożyć 9,5 biliona kilometrów przez 600. Jesteśmy tylko drobiną piasku w oceanie Wszechświata.

    * CZYTAJ KONIECZNIE:

    MISS POLONIA 2011: MARCELINA ZAWADZKA [ZOBACZ ZDJĘCIA]
    QUEEN OF THE WORLD NATALIA WESOŁOWSKA [SESJA SPECJALNA]
    NAJLEPSZE PREZENTY POD CHOINKĘ - PORADNIK DZ [ZDJĘCIA I CENY] - ZOBACZ KONIECZNIE
    *Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


    SPORTOWY TYDZIEŃ W NM: Najdrożsi piłkarze śląskich klubów [RANKING] | Najlepsza strona WWW klubu z 4. ligi | NASI ZAGRANICĄ. Historyczne transfery w piłce

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      foton to chyba stary NRD-owski fotofilm byl typu ORWO :)

      Rajmundo (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 52 / 50

      "Jestesmy tylko"

      No patrz, a my maly czlowieczki, zamiast realizmu i pokory,
      to jednak regularnie z Motyka na ksiezyc....... :))))))))))))

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama