Prokurator zbada obrót ziemią

    Prokurator zbada obrót ziemią

    Grażyna Kuźnik, Współpraca: Krzysztof Szendzielorz

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Czy rządowo-kościelna komisja majątkowa przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji naraziła skarb państwa na szkodę, przekazując Towarzystwu im Świętego Brata Alberta z Krakowa atrakcyjną ziemię w gminie Świerklaniec?
    Prokuratura Okręgowa w Gliwicach podjęła śledztwo w tej sprawie. Sprawdza, czy doszło do niedopełnienia obowiązków przez komisję, która zajmuje się zwrotem ziem, zabranych Kościołowi w czasach PRL.

    Sprawa dotyczy aż 157 hektarów w Orzechu należącym do gminy Świerklaniec. Towarzystwo Brata Alberta otrzymało je jako rekompensatę za utracone ziemie w Małopolsce. To nie tylko las i łąki. Znajduje się tam tzw.
    romantyczna ruina, czyli bezcenna pamiątka po słynnym rodzie ród Henckel von Donnesmarck, przypominająca pozostałości po zamku. Okazuje się, że mimo to metr kwadratowy tej ziemi komisja wyceniła około piętnaście razy taniej niż rzeczoznawcy majątkowi. Na jakiej podstawie, nie wiadomo. Komisja nie komentuje swoich decyzji.

    - Nie wiedzieliśmy, że komisja interesuje się ziemią i dlaczego ją przekazano. Wszystko działo się szybko i poza nami - przyznaje wicewójt Michał Lesik.

    Gmina nie otrzymała zasad wyceny od komisji majątkowej, bo uznano, że samorząd nie jest żadną stroną. Faktycznie teren był zarządzany przez Opolską Agencję Nieruchomości Rolnej. Mimo prób interwencji, nie udało się jej uratować ziemi od sprzedaży. Z operatu szacunkowego wynika, że ostatecznie metr kwadratowy gruntu poszedł za... 2,11 zł.

    To szokujące, zważywszy, że że średnio metr kwadratowy pola w tej gminie wart jest 30 zł.
    - Rzeczoznawca bierze odpowiedzialność za wycenę. Jeśli ktoś się z nią nie zgadza, może przygotować kontrope-rat. Nic mi nie wiadomo o tym, żeby Agencja Nieruchomości Rolnej taki dokument nam przedstawiła - powiedział nam ks. Mirosław Piesiur z komisji majątkowej przy MSWiA.

    Wacław Landwójtowicz, zastępca dyrektora opolskiego oddziału ANR powiedział nam, że pracownicy agencji nie mieli nawet możliwości zapoznania się z wyceną ziemi, więc nie mogli zareagować.
    Na sprzedaży krakowskiemu towarzystwu się jednak nie skończyło. Prawie natychmiast pozbyło się ono majątku. Kim jest obecny właściciel 157 hektarów ziemi i zabytkowej romantycznej ruiny? Tego nie wiadomo. W gminie plotkuje się, że to ktoś z listy najbogatszych Polaków. - Z dokumentów wynika, że ziemię nabył jakiś indywidualny rolnik - mówi wicewójt gminy Świerklaniec, Michał Lesik. Dodaje, że jeszcze, gdy właścicielem przejściowo było krakowskie towarzystwo, zaoferował mu odkupienie ziemi za 6 mln zł.

    Oferta została jednak odrzucona. Kilka dni później dowiedział się, że "rolnik indywidualny" kupił nieruchomość za cenę o wiele niższą od proponowanych 6 mln zł.

    Samorząd stracił szczególne tereny. Od dawna było to miejsce wypoczynku dla mieszkańców z całego regionu. Położenie gminy jest urokliwe; ma przecież zabytkowy park krajobrazowy, dwa zbiorniki wodne, pałac i zamek w Nakle, blisko stąd do Katowic i lotniska w Pyrzowicach. Nic dziwnego, że chętnych do zamieszkania w okolicy Świerklańca nie brakuje. W planach gminy przestrzeń, którą komisja przekazała krakowskiemu towarzystwu, miała pozostać rekreacyjną. Nie przewidziano tu budowy żadnych osiedli.

    Ziemia na razie jest rolnicza. Ale w jej bezpośrednim sąsiedztwie starostwo już podzieliło podobne tereny, przejęte po szkole w Nakle, na mniejsze działki i wystąpiło do gminy o przekazanie ziemi na drogi dojazdowe. Wszystko wskazuje na to, że może powstać tu ekskluzywne osiedle. Cena ziemi poszybuje w górę.

    - Nie wiemy, czy nowy właściciel zachowa obecny, rekreacyjny charakter tego miejsca. Ale niepokoi nas planowana liberalizacja przepisów obrotu nieruchomościami. Jeśli wejdą w życie, właściciel będzie mógł tu budować co chce bez przeszkód - dodaje Michał Lesik.

    Na razie na przejętych terenach nic się nie dzieje. Nabywca nie dał gminie żadnego sygnału, jak zamierza je wykorzystać. Mieszkańcy obawiają się, że to tylko kwestia czasu i że zamiast zielonej przestrzeni z dostępem do zabytku, powstanie zamknięte osiedle.

    Od decyzji komisji majątkowej nie ma odwołania. W kuluarach Sejmu mówi się jednak coraz częściej, że należy wprowadzić zmiany w jej uprawnieniach.
    - Na razie takie stanowisko wyraził wicepremier Grzegorz Schetyna, ale jeszcze żadne oficjalne wnioski w tej sprawie nie wpłynęły. Osobiście jestem za tym, żeby komisja działała bardziej otwarcie. Przejrzystość nie szkodzi nikomu, kto nie narusza prawa - uważa poseł Paweł Olszewski (PO) z sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych.

    Z kancelarii Krzysztofa Mazura, pełnomocnika Towarzystwa im. Świętego Brata Alberta nie dostaliśmy odpowiedzi na nasze pytania ani komentarza do tej sprawy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama