25 lat więzienia dla zabójcy

    25 lat więzienia dla zabójcy

    Janusz Strzelczyk

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Na 25 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy 19-letniego Dawida M., który w 2006 roku zabił 14-letnią Agnieszkę. Wyrok nie jest prawomocny.
    Gdyby w dniu popełnienia zbrodni Dawid M. miał skończone 18 lat, prawdopodobnie zostałby skazany na dożywocie. Zabójca przez kilka miesięcy od morderstwa zwodził rodzinę nastolatki opowiadając, że widział jak odjechała ze znajomymi samochodem. Jeden z tych znajomych miał mieć charakterystyczny tatuaż. Taką wersję opowiadał też policji. Dopiero po badaniu wykrywaczem kłamstw, które pokazało, że nie mówi prawdy, przyznał się do winy.

    Zwłoki nastolatki znalazł w lesie, w pobliżu Kalet, przechodzień, 7 lipca 2006 roku. Były w stanie daleko posuniętego rozkładu, przykryte gałęziami. W śledztwie policjanci ustalili, że ostatnim, który widział żywą Agnieszkę, był Dawid M. 21 czerwca 2006 r. z kąpieliska w Kaletach pojechali do lasu. Wypili kilka piw. W lesie doszło do nieudanej próby zbliżenia seksualnego. Dawid M. twierdził, że dziewczyna wyśmiewała się z jego ułomności anatomicznych narządów płciowych. Mówiła, że opowie o tym znajomym. Wtedy Dawid M. uderzył ją w twarz, a gdy nadal się śmiała, zaczął bić ją drągiem i dusić. Gdy przestała oddychać, przykrył ją gałęziami i wrócił do domu.

    Taka jest wersja wydarzeń przedstawiona przez skazanego. Sąd przyznał, że tylko na niej mógł się oprzeć, chociaż mogło być inaczej.

    Biegli sądowi z zakresu psychiatrii i psychologii orzekli, że Dawid M. wykazuje cechy niedorozwoju umysłowego, ale w stopniu nieznacznym i mógł panować nad swoimi emocjami.

    Przewodniczący składu sędziowskiego, sędzia Józef Juszczyk, w ustnym uzasadnieniu wyroku stwierdził, że tylko długie odosobnienie daje Dawidowi M. szansę na resocjalizację. Może kiedyś zacznie żałować tego co zrobił, bo przed sądem nie okazał prawdziwej skruchy. Dopiero na ostatniej rozprawie powiedział rodzinie Agnieszki przepraszam i prosił sąd o łagodny wymiar kary.

    W trakcie rozpraw miał nawet pretensje do matki Agnieszki, która była oskarżycielem posiłkowym.

    - A on przecież nawet nie powiedział, gdzie leży moja córka, żebym mogła ją pochować - mówi matka zamordowanej dziewczyny.

    W areszcie śledczym nie był wzorowym, spokojnym aresztantem. Miał status szczególnie niebezpiecznego. Dlatego jest ubrany w czerwony więzienny drelich, a na rozprawy przywożony był zakuty w kajdany na rękach i nogach.

    Po aresztowaniu Dawida M. policja znalazła u niego w domu zeszyt, w którym prowadził zapiski na temat kobiet, które obserwował.

    Była to swoista klasyfikacja - oceniał w punktach urodę kobiet, ich biusty, nogi, pośladki... Opisywał też swoje fantazje seksualne.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama