Niby radny

Janusz Szymonik

Dziennik Zachodni

Aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Zezowate szczęście nie opuszcza Kazimierza Szwedzińskiego. Podobnie jak Jan Piszczyk, bohater powieści Stawińskiego, popada w tarapaty w momencie, w którym wydaje mu się, że złapał Pana Boga za nogi.
Gdy myślał, że jest radnym, już nim nie był, gdyż za jazdę po pijanemu został skazany, co wykluczyło rajcowanie. Gdy wiedział, że radnym już nie jest, nie złożył oświadczenia lustracyjnego (bo nie musiał). Ale wojewoda co innego pomyślał i umieścił go na liście radnych, którzy nie złożyli.

Ku rozpaczy lublinieckiego Piszczyka, wojewoda listę wywalił do internetu. Teraz Szwedziński za straty moralne chce podać wojewodę do sądu.

Odradzam. Przy takim zezowatym szczęściu jeszcze się okaże, że to Szwedziński jest wojewodą.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo