Menu Region

Niecałe Katowice były przeciw Czeczenom

Niecałe Katowice były przeciw Czeczenom

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Katarzyna Piotrowiak

Prześlij Drukuj
Z Maliką Abdoulvakhabovą, wiceprezesem zarządu Fundacji Ocalenie, rozmawia Katarzyna Piotrowiak
Co pani czuła, kiedy okazało się, że Czeczeni nie pasują do Katowic i muszą opuścić miasto?

Nie czułam ani urazu czy żalu. Wiem, że to nie była decyzja wszystkich mieszkańców, a tylko prezydenta Katowic.

Jak wielu Czeczenów mieszka w Polsce i jak im się żyje?

Obecnie w Polsce przebywa około 6 tysięcy moich rodaków. Oczywiście, zdarzają się różne sytuacje, ale z taką, jak ta w Katowicach, mieliśmy do czynienia po raz pierwszy. Jakiś czas temu byłam na konferencji w Białymstoku. Nigdy nie zapomnę tej wizyty. Prezydent miasta powiedział wtedy, że w mieście, w którym żyje 300 tysięcy ludzi, nie zabraknie miejsca dla 300 Czeczenów.
Powiedział: "Musimy sobie poradzić". Rozpłakałam się ze wzruszenia. Duże serducho ma ten prezydent Białegostoku. Dlatego, jeśliby mówić o Polakach, to ogólnie rzecz biorąc problemów nie mamy. Dobrze żyjemy. Problemem może być jedynie brak pomocy socjalnej, zwłaszcza mieszkań.

Kłopoty mieszkaniowe to nasza specjalność. Nic w tym dziwnego.

Wielu naszych wyjeżdża z Polski, bo nikt nie chce im wynajmować mieszkań bez polecenia. To znaczy, jeśli jeden Polak nie przekona drugiego, że zna ludzi z Czeczenii, to wtedy nie ma problemu. Niestety, nie ma odpowiedniej ścieżki pomocy dla obcokrajowców, a organizacje pozarządowe mogą jedynie prosić i przekonywać innych, że Czeczeni to normalni ludzie i że biorą za nich odpowiedzialność.

Może brak odpowiednich przepisów albo Urząd do spraw Cudzoziemców źle funkcjonuje?

Urząd do spraw Cudzoziemców robi, co w jego mocy. Znam urzędników i wiem, że starają się dobrze wykonywać swoją pracę. Tak było w przypadku Czeczenów z Katowic. Nie mieli czasu na kampanię informacyjną w katowickim środowisku, wszystko jednak zostało załatwione zgodnie z prawem. Żałuję, że nie miałam okazji porozmawiać z prezydentem miasta. Ta historia z likwidacją ośrodka dla cudzoziemców w Katowicach-Załężu mogła wynikać z niewiedzy, bo Polacy niewiele wiedzą o Czeczenach. Ale skoro był taki opór, to może lepiej trzymać się jak najdalej. Nic na siłę.
1 3 »
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama