Ważne
    Generał Kluk niewinny. Były szef śląskiej policji walczył w...

    Generał Kluk niewinny. Były szef śląskiej policji walczył w sądach 10 lat

    Sławomir Cichy

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Byłego szefa śląskiej policji gen. Mieczysława Kluka w 2005 r. oskarżono o korupcję, sprzedaż tajnych informacji mafii i zdradę .
    Gen. Mieczysław Kluk

    Gen. Mieczysław Kluk ©arc

    Sąd w Szczecinie uznał w czwartek generała Mieczysława Kluka, byłego szefa śląskiej policji, za niewinnego w procesie o ujaw- nienie niejawnych informacji.

    - Być może prokuratura wystąpi z apelacją, bo zawsze dotychczas to robiła, ale kiedy uzyskam prawomocny, uniewinniający wyrok, rozpocznie się proces o zadośćuczynienie i naprawienie wyrządzonej mi szkody - powiedział nam generał Mieczysław Kluk, wracając późnym popołudniem samochodem ze Szczecina do domu w Izbiskach pod Częstochową. Za tymczasowe aresztowanie które trwało 2,5 roku żąda od Skarbu Państwa 2 mln zł zadośćuczynienia i 117 tys. zł za wyrządzoną szkodę.

    Odzyskał swoje nazwisko



    Postępowanie na razie jest zawieszone ze względu na proces, który w czwartek się zakończył nieprawomocnym wyrokiem uniewinniającym.

    - Dziś o zadośćuczynieniu nie myślę, chcę jak najszybciej zobaczyć się z żoną i córką, jeszcze zanim położą się spać. Jestem człowiekiem, który ma nie tylko czyste sumienie. Zostałem oczyszczony w kolejnych procesach ze wszystkich zarzutów - mówi i jednocześnie uczciwie przypomina, że ciąży na nim prawomocny wyrok 1,5 roku za stawianie oporu oficerom ABW.

    - Przyszli do mnie do domu w maju 2005 r., przedstawiając się jako kurierzy z przesyłką. Wyszedłem i zobaczyłem dwóch facetów i kobietę. Jeden z nich miał broń długą. Nie zastanawiałem się, wyjąłem z saszetki własną i zdążyłem przeładować. To stało się podstawą mojego oskarżenia i skazania - wspomina.

    - Odzyskałem nazwisko przez ostatnie dziesięć lat skracane do jednej litery. Trudno mi wyrazić, jaki jestem szczęśliwy - zakończył.

    Przypomnijmy, że zatrzymanie gen. Mieczysława Kluka, szefa śląskiej policji, w maju 2005 roku, zszokowało nie tylko jego byłych podwładnych. To był pierwszy generał policji, który znalazł się za kratkami. W dodatku oskarżono go o korupcję, sprzedaż tajnych informacji mafii, zdradę. Same ciężkie zarzuty. Dzisiaj, po niemal 10 latach wiemy, że śledczy nie zdołali ich przed sądem obronić.

    Generał w kajdankach



    Był maj 2005 roku. Czwartkowy wieczór. Funkcjonariusze ABW pojawili się przed domem Kluka w podczęstochowskich Izbis-kach. Generał stawiał opór. Jak twierdzili śledczy, zdołał przeładować broń i wymierzyć w oficera. Został obezwładniony. Następnie przewieziono go do Krakowa, gdzie został przesłuchany. Nie przyznał się do stawianych zarzutów, ale odpowiadał na pytania. A zarzutów było sporo: ujawnienie tajemnicy państwowej i służbowej, korupcja i zmuszanie funkcjonariuszy do zaniechania czynności służbowych. Groziło mu 12 lat więzienia. Trafił do Aresztu Śledczego na Montelupich w Krakowie.

    - Przez prawie 2,5 roku od zatrzymania nie widziałem się z rodziną. Codziennie pisałem listy - mówił nam dwa lata temu.

    Budził w ludziach strach



    Mieczysław Kluk pracę w policji zaczął od Komendy Milicji Obywatelskiej w Katowicach-Śródmieściu. Następnie awansował do Komendy Wojewódzkiej w Częstochowie. W 1990 r. został zastępcą komendanta wojewódzkiego, a potem szefem częstochowskiego garnizonu. Zajmował się m.in. weryfikacją funkcjonariuszy SB. Miał dobrą opinię wśród współpracowników. Cieszył się charyzmą. Słynął z trzymania podwładnych żelazną ręką. Potrafił też zwolnić z pracy z byle powodu.

    Po reformie administracyjnej w 1999 r. awansował na stanowisko Śląskiego Komendanta Policji. Pierwszą naradę z komendantami miejskimi rozpoczął od walnięcia pięścią w stół i tubalnego: „Ja wam pokażę, jak się pracuje!”. Ponieważ nie znał nowych podwładnych, sprowadził z Częstochowy zaufane osoby. W mediach mówiono wówczas o „częstochowskim desancie”. To on założył też pierwszy w kraju wydział do walki z korupcją.

    Do dymisji generał podał się w 2002 r. W świetle kamer i błysków fleszy przeszedł na emeryturę. Oficjalna wersja głosiła, że zachorował na boreliozę.

    Góra akt topnieje



    Rzekome kontakty generała z baronami mafii paliwowej ujawniono tego samego roku. Oficerowie CBŚ rozpracowali szczecińską firmę BGM. Zajmowała się obrotem paliwami. W teczce właściciela spółki Jana B. znaleziono m.in. decyzje Marka Biernackiego, ówczesnego szefa MSW i Jana Michny, komendanta głównego policji, o powołaniu do życia w CBŚ specjalnej grupy do walki z gangami paliwowymi. Jak informowano w 2005 r. - miał mu je przekazać gen. Kluk. Na faksach był numer KWP w Katowicach. Generał zaprzeczał, że ma z tym cokolwiek wspólnego. Twierdzi do dzisiaj, że go wrobiono.

    Proces w tej sprawie zaczął się w 2006 r. Oskarżał prokurator Marek Wełna. Było 60 tomów akt. Ta góra zaczęła topnieć w oczach. Sąd oddalił wnioski o przesłuchanie kilkudziesięciu świadków. Prokurator nie potrafił wskazać, na jaką okoliczność mieliby zeznawać. W końcu przewodniczący składu sędzio- wskiego odrzucił wniosek oskarżenia o prowadzenia procesu w trybie niejawnym. Odtajnił sporo dokumentów. Podczas procesu generał wystąpił o odszkodowanie za przewlekłość postępowania. Sąd przyznał mu rację i zasądził 10 tys. zł.

    Upadają kolejne zarzuty



    Osobno toczyła się sprawa dotycząca rzekomej protekcji w garnizonie, gdzie w roli głównej występował... notes generała. Prokuratorzy pokazywali przed kamerami notatnik, w którym miało być kilkaset nazwisk protegowanych Kluka do pracy w policji. Z propozycjami korupcyjnymi mieli przychodzić do komendanta politycy, duchowni i urzędnicy. Rozbiciem owego układu, którego dowodem istnienia miał być notes, zajęła się prokuratura w Poznaniu. W połowie 2008 r. Biuro ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej śledztwo umorzyło. Nie znaleziono korupcyjnych śladów, nie trafiono na układ.

    Dziś Kluk nadal uważa, że został wrobiony. Gdzieś w tle czuje „smród służb specjalnych” i nieskrywaną chęć polskich prokuratorów do zaistnienia w mediach. - Za wszelką cenę, nawet cenę wtrącenia do więzienia niewinnego człowieka - zaznacza.


    *Firmy pogrzebowe z woj. śląskiego umierają przez długi
    *Nowi posłowie i senatorowie z woj. śląskiego ZOBACZ
    *Loteria paragonowa: Jak się zarejestrować? Kiedy losowanie nagród?
    *Jesteś Ślązakiem, Zagłębiakiem, czy czystym gorolem? ROZWIĄŻ QUIZ
    *PiS chce zlikwidować gimnazja i obowiązek szkolny 6-latków REFORMA SZKOLNA

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama