List do DZ: Wychowywanie czy hodowla dzieci

    List do DZ: Wychowywanie czy hodowla dzieci

    Andrzej Piontek - Czytelnik DZ

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Andrzej Piontek
    1/3
    przejdź do galerii

    Andrzej Piontek ©ARC

    Dziennik Zachodni (sobota, 11.05.2013) zaalarmował mnie tytułem artykułu na pierwszej stronie: "Okradane babcie, bite matki i ojcowie. Co się z nami dzieje?". Co się dzieje? Od dawna dokonują się tzw. zmiany obyczajowe pod hasłem "świat idzie z postępem". Postęp - w znaczeniu technicznym - był od zawsze. Natomiast jeżeli chodzi o stosunki międzyludzkie, karłowaciejemy też od dawna. Jesteśmy coraz bardziej plastikowi i popsuci (nie mylić z zepsuciem). Od ponad pół wieku obserwuję psucie się człowieka.
    Ludzie mojego pokolenia mówili do starszych "za dwoje". Nasze dzieci mówiły do nas "za jedno". Człowiek starszy ode mnie o 10 lat kazał swoim wnukom mówić do siebie Ludwik, bo szedł z postępem. Kiedy syn innego znajomego poszedł do przedszkola, po skończonych zajęciach pani spytała, kto go odbierze? - Jurek - powiedział pytany. - Kto to jest Jurek? - spytała pani. - Mój tata. Teraz dopominamy się o poszanowanie autorytetu.

    CZYTAJ KONIECZNIE:
    TRAGEDIA W CZĘSTOCHOWIE: SYN ZMASAKROWAŁ MATKĘ


    Młodziki z mojego pokolenia domagały się od rodziców dżinsów z Peweksu, a potem szły w ustronne miejsce, by cegłą przecierać materiał na kolanach, bo w "surowych" nie wypadało chodzić. Rodzice gonili za groszem, by ich dziecko mogło dorównać innym. Potem słyszeli zarzut, że tylko pieniądze się dla nich liczyły, a dzieciom nie poświęcali czasu.

    Przed maturą dziecka matki nie spały po nocach, a po zdanej maturze - zamartwiały się, czy dziecko zostanie przyjęte na studia, bo dopiero dyplom czynił wartościowego człowieka z ich potomka. Potem "wartościowemu dziecku" należało zapewnić standard życiowy, odpowiedni do wykształcenia.

    Często "wartościowi ludzie" - będący już rodziną - namawiali owdowiałą matkę do sprzedania gospodarstwa i przeniesienia się do nich. "Wartościowi ludzie" wiedzieli, na co spożytkują pieniądze za sprzedane gospodarstwo, zaś matka (teściowa) potrzebna im była do niańczenia dzieci. Dzieci dorosły i zrobiło się ciasno w mieszkaniu, zaś matka się postarzała i to ona potrzebowała opieki. Dlatego została przeniesiona do sierocińca, nazywanego wtedy domem starców.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      O CZŁOWIEKA BARDZO TRUDNO

      777 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 10

      świat SIE DEGENERUJE przez chciwość do PIENIĄDZA o KTÓRY coraz CIĘŻEJ w KOnkurecji i wyścigu SZCZURÓW nie LUDZI.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      O CZŁOWIEKA BARDZO TRUDNO

      777 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 10

      świat SIE DEGENERUJE przez chciwość do PIENIĄDZA o KTÓRY coraz CIĘŻEJ w KOnkurecji i wyścigu SZCZURÓW nie LUDZI.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama