Cud miłości rodzi się w grudniu

Cud miłości rodzi się w grudniu

Elżbieta Kazibut-Twórz

Dziennik Zachodni

Aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko. To słowa Alberta Einsteina, jednego z największych umysłów, jakie wydała ludzkość. Był trochę nawiedzony, ale bez jego teorii współczesna nauka, czysta empiria, byłaby na zupełnie innym etapie.
Czysty umysł, dla którego "cudem było wszystko". A więc wszystko, nawet najbardziej nieprawdopodobne, mogło być prawdziwe. Tak jak nieprawdopodobne, a jednak jakże prawdziwe, jest samo życie. Tak jak nieprawdopodobne a jednak prawdziwe są narodziny Boga, który stał się człowiekiem, aby nam - zwykłym, wędrującym po ziemskim padole śmiertelnikom - ukazać dary bezcenne: moc wiary, siłę nadziei i cud miłości.

"Człowiek czasami nie wie, co w nim samym jest wiarą" - mawiał ksiądz Józef Tischner. Wiarę się deklaruje, często bez przekonania. Wiarę czasami się czuje z wielką, podświadomą pewnością w istnienie Boga i słowami na ustach, że niczego nie ma poza kruchym, przemijającym ziemskim istnieniem.
Jak wielka musi być jednak w nas samych moc wiary, skoro od tysięcy lat, w ten jedyny w roku wigilijny wieczór zasiadamy przy nakrytym białym obrusem stole, łamiemy się opłatkiem, śpiewamy kolędy i nawet się nad tym nie zastanawiając, wyznajemy wiarę w narodzenie Zbawiciela.

I czy to ważne w jaki sposób? Bardziej religijny czy bardziej komercyjny? Jakie to może mieć znaczenie dla rodzącego się co roku dla nas Dzieciątka Jezus? Przecież z tego, że nawet jeśli nie jesteśmy pewni, czy wierzymy w Boga, nie wynika jeszcze, że On w nas nie wierzy.

Wierzył zawsze i wierzyć będzie po kres naszych dni. Dlatego co roku przynosi nam nadzieję. "Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem" - pisał żyjący w średniowieczu wybitny włoski poeta, filozof i polityk Dante Alighieri. "Nawet jeżeli nauczę tylko jedną osobę nadziei, nie żyłem nadaremnie" - mówił żyjący w XX wieku bojownik o prawa człowieka i polityk Martin Luther King. Jakże odległe epoki. Jakże różni ludzie. Jednak przesłanie to samo - nadzieja to jeden z filarów naszego życia. Ale nadzieja na co? Na zasobność, na doczesne zadowolenie, na szczęście rozumiane w materialnych kategoriach? A może jednak nadzieja na Boże miłosierdzie i Jego miłość zwyciężającą wszelkie nasze niepokoje. Nadzieja na to, że odnajdziemy w sobie wiarę. Bo jak napisał jeden z ojców Kościoła: "Odrzucając Boga, odrzucasz nadzieję. Nadzieję na to, że nie utracisz tego, co zdobędziesz. Nadzieję na to, że gdy przyjdzie dokonać wyboru, dokonasz dobrze, podejmiesz właściwą decyzję i że nie będziesz wówczas bezbronny".

A nikt nie będzie bezbronny, jeśli uwierzy w cud boskiej miłości, o którym co roku, w Boże Narodzenie, przypomina nam Dzieciątko Jezus. "Bóg włożył swoją miłość w twoje ręce, jak klucz do raju" - napisał Phil Bosmans, flamandzki zakonnik i poeta.

Trzymajmy ten klucz mocno w swoich sercach, zapominając o zazdrości, złości, żalu, niezdolności do wybaczania win. O wszystkich tych uczuciach, które każą nam ten boski klucz w codziennym zabieganiu czasem odłożyć na półkę.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo